Tak jak pisałem przed świętami, piszę i po. Zatem- dobry wieczór, część i czołem. Postanowiłem kolejny raz dodać wpis "Z danej chwili" ponieważ właśnie w tym momencie nie mam z kim pogadać. Piszę więc do wszystkich. :)
Właśnie się wyciągnąłem i leżę na plecach (a to dziwne bo zwykle tak nie leżę) i rozmyślam. Już po świętach i przyznam... jakoś nie czułem ich magii. Czuję się jedynie rozleniwiony, a jutro do pracy. Pozostaje mi mieć nadzieję na ładną pogodę, która wpływa na mój nastrój. Chcę wiosnę i już.
Wracając do chwili obecnej, wiecie... zauważyłem że dawno nie dodałem wpisy z sennika. Powód? Ostatnio nie mam bądź nie pamiętam ciekawych i "fabularnych" snów. Nawiedzają mnie jakieś pojedyncze sceny, które nie współgrają ze sobą. Szkoda, lubiłem je opisywać. Zobaczymy co czeka na mnie tej nocy. Jeśli będzie strasznie, ciekawie, bądź.... gorąco, to z pewnością się tym podzielę. Tymczasem bolą mnie ręce od trzymania telefonu i muszę zmienić pozycję. Tą ważną informacją kończę wpis wpis. Dziękuję waszym oczom za uwagę.
Ps. Dla bardziej dociekliwych: kładę się na prawy bok. ;) Cześć.
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
sobota, 4 kwietnia 2015
COŚ OD SERCA
Trochę spóźnione ale jak najbardziej szczere życzenia chciałbym skierować w stronę Was wszystkich. Pragnę by każda osoba, którą znam lub która zna mnie była podczas tych krótkich świąt szczęśliwa. Odłóżmy wszelkie smutki, żale i gorycz na bok. Bo ile można? Mam na sumieniu nie jedną osobę i oceniały mnie bardzo negatywnie. Jakbym był najgorszym łotrem. Tu i teraz piszę, że nie jestem. Mam swoje uczucia, dumę i niestety jestem zawzięty. Tak na przyszłość piszę do innych... Nigdy nie chciałem nikogo ranić umyślnie i często bezpośrednio nie byłem źródłem nienawiści. Za bardzo się o tym rozpisałem.
Po drugie chciałbym życzyć wszystkim zdrowia. Ostatnio dookoła mnie pojawia się coraz więcej osób z kłopotami ze zdrowiem. Chciałbym z całego serca byście się lepiej czuli, żeby wszystko szło po Waszej myśli. Nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo się przejmuję Waszym zdrowiem i jak smuci mnie każde Wasze złe samopoczucie i stan. Zawsze chciałem być opatrunkiem na czyjeś rany i nie zmieniło się to do dziś. Potrzebujecie wsparcia czy rozmowy- zawsze będę. Wystarczy tylko, że chcecie. No właśnie... wystarczy mi "zawołanie" jakiś sygnał, gest. Niestety to stało się ostatnio rzadkim zjawiskiem. Nie lubię gdy ktoś wyraźnie mnie potrzebuje ale bezpośrednio się nie odezwie. Widzę to i teraz. Wiem, że pewna osoba czeka aż napiszę, niestety biorąc pod uwagę nasze ostatnie relacje nie zrobię pierwszego kroku- nie tym razem.
Wracając do tematu świąt. To, że życzę Wam jak najlepiej to już wiecie. Jednak wtajemniczę Was w coś jeszcze... Strugałem dziś jajka. Bolało ale jak ładnie wyszło. *u* Dobra, dobra- normalne jajka.
Napociłem się nad nimi niemiłosiernie, strugałem nożykiem, takim do tapet i szło to bardzo wolno. Wcale nie dały się tak łatwo zarysować. Oto co stworzyłem:
Po drugie chciałbym życzyć wszystkim zdrowia. Ostatnio dookoła mnie pojawia się coraz więcej osób z kłopotami ze zdrowiem. Chciałbym z całego serca byście się lepiej czuli, żeby wszystko szło po Waszej myśli. Nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo się przejmuję Waszym zdrowiem i jak smuci mnie każde Wasze złe samopoczucie i stan. Zawsze chciałem być opatrunkiem na czyjeś rany i nie zmieniło się to do dziś. Potrzebujecie wsparcia czy rozmowy- zawsze będę. Wystarczy tylko, że chcecie. No właśnie... wystarczy mi "zawołanie" jakiś sygnał, gest. Niestety to stało się ostatnio rzadkim zjawiskiem. Nie lubię gdy ktoś wyraźnie mnie potrzebuje ale bezpośrednio się nie odezwie. Widzę to i teraz. Wiem, że pewna osoba czeka aż napiszę, niestety biorąc pod uwagę nasze ostatnie relacje nie zrobię pierwszego kroku- nie tym razem.
Wracając do tematu świąt. To, że życzę Wam jak najlepiej to już wiecie. Jednak wtajemniczę Was w coś jeszcze... Strugałem dziś jajka. Bolało ale jak ładnie wyszło. *u* Dobra, dobra- normalne jajka.
Napociłem się nad nimi niemiłosiernie, strugałem nożykiem, takim do tapet i szło to bardzo wolno. Wcale nie dały się tak łatwo zarysować. Oto co stworzyłem:
Cud techniki i plastyki może to nie jest ale nie ma to jak własna robota.
Wesołych Świąt!
czwartek, 2 kwietnia 2015
Z danej chwili...
Odsunąłem się od internetu i to już jest jasne, oczywiste i widoczne. Postanowiłem jednak po dłuższej przerwie napisać post "Z danej chwili..." Otóż zbliżają się święta i z tej okazji- nie życzeń jeszcze nie składam. :) Z tej okazji biorę jutro dzień wolny na pichcenie w kuchni i sprzątanie. To oznacza, że dziś mam totalny luz i mogę się nacieszyć nowym nabytkiem. Tak... wreszcie zdobyłem się na odwagę i kupiłem sobie nowy telefon. LG G2 mini jest idealny do mojej ręki, bardzo mi się podoba z zewnątrz jak i wewnątrz. Wczoraj wieczorem nie miałem zbyt wiele czasu na jego dopieszczenie. Dlatego dziś czeka mnie ciąg dalszy.
W pracy mam ostatnio dużo roboty i nawet gdybym chciał to nie mogę do Was pisać. Dziwny klimat się tu ostatnio zrobił, mam na myśli gł. biuro. Ale nie będę się tutaj o tym rozgadywać.
Mam nadzieję, że przez te kilka dni wolnego będę miał okazję częściej tu zaglądać. Tymczasem, trzymajcie się!
sobota, 21 marca 2015
WIECZNE CIENIE
Możecie mnie okładać ile się da, zaniedbuję internet. Jednak dziś znalazłem, krótki ale zawsze... temat do nowego wpisu. Chwilę wcześniej szukałem informacji w google na temat, który jak najbardziej odpowiada moim gustom. Wszystko co niezwykłe, niecodzienne, wstrząsające i poruszające przykuje moją uwagę. Czego tym razem się dowiedziałem?
Zacznę od tego, że osobiście nie słyszałem o tym, o czym zaraz niżej napiszę. Może dla Was nie będzie to nic nowego i zaskakującego...
1945 roku spuszczono bombę atomową na Hiroszime. To bez wątpienia najbardziej dotkliwy cios jaki można zadać wrogowi. Ale nie będę się na ten temat rozpisywać, to nie podręcznik do historii. Chodzi o sam fakt napromieniowania i szkód jakie ono wyrządziło... a także co pozostawiło po sobie. Bardziej oczytani "fani" tego bloga zapewne pamiętają post, w którym wspominałem o wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Dla świętego spokoju daję odsyłacz do tych informacji:
Zacznę od tego, że osobiście nie słyszałem o tym, o czym zaraz niżej napiszę. Może dla Was nie będzie to nic nowego i zaskakującego...
1945 roku spuszczono bombę atomową na Hiroszime. To bez wątpienia najbardziej dotkliwy cios jaki można zadać wrogowi. Ale nie będę się na ten temat rozpisywać, to nie podręcznik do historii. Chodzi o sam fakt napromieniowania i szkód jakie ono wyrządziło... a także co pozostawiło po sobie. Bardziej oczytani "fani" tego bloga zapewne pamiętają post, w którym wspominałem o wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Dla świętego spokoju daję odsyłacz do tych informacji:
Hiroszima została dotknięta tym samym skutkiem, jednak jest coś co mnie zaciekawiło. Nie trzymając Was dłużej w niepewności napiszę po prostu: wieczne cienie...
Ciekaw jestem ile osób już wie o co chodzi, a ile się zastanawia co ja wypisuję. Opisuję, przedstawiam i objaśniam. Wieczne cienie bądź jak je inaczej nazywają permanentne, są pozostałościami po ofiarach i przedmiotach napromieniowanych. Innymi słowy podczas wybuchu bardzo silne promieniowanie ingeruje w otaczający teren i albo go niszczy (w przypadku słabszych tkanek organicznych) albo napromieniowuje na długie lata (przedmioty martwe). W tym momencie mam wątpliwości ponieważ nie znalazłem informacji potwierdzającej te tezy. Przedstawię to co udało mi się znaleźć.
Podczas wybuchu promieniowanie rozświetliło cały teren i wszystko co stanęło na jego drodze zostało naświetlone. To co znajdowało się za "przeszkodą" czyt. człowiek, przedmiot- nie zostało bezpośrednio "oświetlone". Promieniowanie miało tak silną moc, że powodowało zwęglenie tkanek i odparowanie wszelkich organicznych związków. Co dawało jednoznaczny skutek- śmierć. Ale do czego zmierzam... Teren, który został zasłonięty przez coś lub kogoś pozostał w stanie nienaruszonym, jeśli chodzi o bezpośredni kontakt z promieniami. Cała reszta została wybielona, tak jak reklamy na ulicy czy farba po wielomiesięcznym czy letnim wystawieniu na słońce. Hiroszima nie musiała długo czekać na taki efekt ponieważ tamto promieniowanie było o wiele silniejsze i skróciło ten czas. Efekt? Wieczne cienie, które do dziś można zobaczyć. Na chłopski rozum są one częścią obszaru z czasów sprzed spuszczenia bomby. Mówi się, że promieniowanie zamieniało w pył ludzi, którzy pozostawili po sobie tylko cień.
Jak już gdzieś wspomniałem, lubię wszystko to co jest pozostałością po faktycznych wydarzeniach. To namacalny dowód przeszłości i moim zdaniem głębsze przekazanie (w tym wypadku) ogromu katastrofy, rozpaczy i bezradności.
Same zdjęcia zrobiły to na mnie ogromne wrażenie. Dziwię się, że wcześniej to do mnie nie dotarło. Może obiło mi się o uszy i nie przywiązałem do tego wagi? Nie wiem... Cieszę się, że wzbogaciłem się o kolejne informacje z tematyki, która mnie interesuje. Mam nadzieję, że i Was tym zainteresowałem.
sobota, 14 marca 2015
MINIONY TYDZIEŃ
Hej! Ostatnio z pewnością wykazałem małą aktywność internetową, wiem to doskonale. Wszystko było spowodowane pewnym maleństwem. Niepostrzeżenie wszedł do mojego ciała, zaklimatyzował się i siał spustoszenie. Złapałem jakiegoś wirusa...
Zaczęło się w niedziele wysoką gorączką, w następnej kolejności poszedłem do lekarza i z antybiotykiem w dłoni wróciłem do domu. Dostałem L4 i leżałem w łóżku do czwartku. Pod koniec tygodnia gorączka mi spadła, dlatego nie mogłem już wyleżeć. Muszę powiedzieć, że moje gardło dawno tak nie dostało "w kość". Potworny ból, gorączka, katar... no coś okropnego. Na szczęście większość objawów już minęła, męczę się teraz z odrywającym się kaszlem. Częste odchrząkianie serwuje mi uczucie palenia w przełyku i za mostkiem. No ale kiedyś musi się to skończyć, co nie?
Jutro ostatni dzień biorę antybiotyk i mam nadzieję, że w poniedziałek w pracy nie będę się tak męczyć. Wiecie jak to jest, w domu można się nakaszleć i (nie ładnie napiszę) nasmarkać bez skrępowania. Zobaczymy jak będzie.
Przepraszam, że zawiodłem i nie wykazywałem zainteresowania internetem. Niestety miałem kiepskie samopoczucie i nawet do komputera nie dochodziłem. Byłem tylko na telefonie, a kilka osób już wie, że nie lubię pisać na nim wypracowań. Zostało mi tylko GG i szybkie odpowiedzi na asku. Skoro o tym mowa... nie miałem za wielu pytań dlatego od razu rozwiewam wszelkie wątpliwości, że olewam i nie piszę. Zauważyłem, że istnieje pewna zależność na asku i ogólnie w sieci: jesteś nieaktywny - jesteś niewidoczny. Tak też było, ja siedziałem cicho, inni też. Z drugiej strony może to i lepiej. Odzwyczajam się od aska i nie czuję już takiego uzależnienia jakie miałem w zeszłym roku. Wchodzę, odpowiadam, oddaję lajki i wychodzę. Tyle.
Zaczęło się w niedziele wysoką gorączką, w następnej kolejności poszedłem do lekarza i z antybiotykiem w dłoni wróciłem do domu. Dostałem L4 i leżałem w łóżku do czwartku. Pod koniec tygodnia gorączka mi spadła, dlatego nie mogłem już wyleżeć. Muszę powiedzieć, że moje gardło dawno tak nie dostało "w kość". Potworny ból, gorączka, katar... no coś okropnego. Na szczęście większość objawów już minęła, męczę się teraz z odrywającym się kaszlem. Częste odchrząkianie serwuje mi uczucie palenia w przełyku i za mostkiem. No ale kiedyś musi się to skończyć, co nie?
Jutro ostatni dzień biorę antybiotyk i mam nadzieję, że w poniedziałek w pracy nie będę się tak męczyć. Wiecie jak to jest, w domu można się nakaszleć i (nie ładnie napiszę) nasmarkać bez skrępowania. Zobaczymy jak będzie.
Przepraszam, że zawiodłem i nie wykazywałem zainteresowania internetem. Niestety miałem kiepskie samopoczucie i nawet do komputera nie dochodziłem. Byłem tylko na telefonie, a kilka osób już wie, że nie lubię pisać na nim wypracowań. Zostało mi tylko GG i szybkie odpowiedzi na asku. Skoro o tym mowa... nie miałem za wielu pytań dlatego od razu rozwiewam wszelkie wątpliwości, że olewam i nie piszę. Zauważyłem, że istnieje pewna zależność na asku i ogólnie w sieci: jesteś nieaktywny - jesteś niewidoczny. Tak też było, ja siedziałem cicho, inni też. Z drugiej strony może to i lepiej. Odzwyczajam się od aska i nie czuję już takiego uzależnienia jakie miałem w zeszłym roku. Wchodzę, odpowiadam, oddaję lajki i wychodzę. Tyle.
sobota, 7 marca 2015
RANKING: Ciasta.
1. Karpatka.
2. Tort migdałowy.
3. Brzdąc.
4. Tort truflowy (od Sowy).
5. Ciasto "Kubuś".
6. Sernik z ananasem.
7. Mazurek wielkanocny (naszej roboty).
piątek, 6 marca 2015
sobota, 28 lutego 2015
PRZEMYŚLENIA
Tak sobie teraz siedzę, słucham spokojnych piosenek i się zamyślam. Szukałem konkretnego tematu na nowy wpis, ale go nie znalazłem. Niestety (lub stety) po raz kolejny postanowiłem wylać z siebie wszystko co siedzi teraz w mojej głowie.
Wszystkie wspomnienia powróciły gdy wziąłem się dziś za usuwanie plików, zdj. itp. z dysku gg w tel. Ostatnio bardzo ciężko mi chodzi ten komunikator więc pomyślałem, że trochę mu "ulżę".
Miałem tam zdjęcia z początków zeszłego roku, od różnych osób. Widząc daty: styczeń 2014 zacząłem myśleć o tym co było. Dążę do tego, że tęsknię. Tęsknię za tym jaki byłem i tęsknię za osobami, które poznałem kilka lat temu. Nie rozmawiamy jak dawniej, część osób się odsunęła od internetu i znalazła drugie połówki, którym poświęca cały czas. Cieszę się ich szczęściem, jednak w głębi jakoś mi smutno. Nie chcę wymieniać imion bo jest ich dość sporo. Chodzi mi o ogół. Tęsknię nawet za tymi, które nadepnęły mi na odcisk i z którymi rozstałem się w burzliwej atmosferze. W każdej osobie było coś co lubiłem. Jeżeli nie utrzymujecie ze mną kontaktu, a czytacie dyskretnie bloga (w co wątpię) to chciałbym byście wiedzieli, że dawne lata spędzone z Wami nie były stracone. Dzięki Wam przeżyłem najtrudniejszy okres w moim życiu, z którego teraz zdaję sobie sprawę. Dziękuję.
Drugie przemyślenie dotyczy mojej pracy. Chciałbym się z kimś podzielić tym co mnie gnębi, denerwuje i smuci. Mam pewne opory co do tego i nie chcę na forum o tym pisać. Ale wierzcie mi... każdą osobę bym obgadał gdybym mógł. Chętnie też powiedziałbym to pewnym osobom w twarz- co groziłoby zwolnieniem. Nie raz w pracy gryzłem się w język i przeklinałem w domu, opowiadając komuś z rodziny. Okropne uczucie gdy jest się pod rządami kogoś "wyższego", kogoś kto to wykorzystuje. Bo jestem młodszy, w miarę nowy, mniej doświadczony, nie należę do starej ekipy GSK itp. Nie zawsze mam to uczucie, ale panuje niekiedy dziwna atmosfera. Eh... nie będę szczegółów pisać, mam pietra heh. Najlepiej by mi się pracowało gdybym był szefem dla samego siebie, byłbym wtedy kiepski dla innych. Tak... chyba nie nadaję się na szefa dla innych. Byłbym za łagodny i pozwoliłbym wejść innym na własną głowę. Szef musi być szefem, a nie przyjacielem i ja to rozumiem. Drażni mnie jednak wykorzystywanie swojej pozycji. Dobra kończę już z marudzeniem. Czy coś jeszcze chciałem napisać? Hm...
No to chyba tyle... w razie czego napiszę. :)
Wszystkie wspomnienia powróciły gdy wziąłem się dziś za usuwanie plików, zdj. itp. z dysku gg w tel. Ostatnio bardzo ciężko mi chodzi ten komunikator więc pomyślałem, że trochę mu "ulżę".
Miałem tam zdjęcia z początków zeszłego roku, od różnych osób. Widząc daty: styczeń 2014 zacząłem myśleć o tym co było. Dążę do tego, że tęsknię. Tęsknię za tym jaki byłem i tęsknię za osobami, które poznałem kilka lat temu. Nie rozmawiamy jak dawniej, część osób się odsunęła od internetu i znalazła drugie połówki, którym poświęca cały czas. Cieszę się ich szczęściem, jednak w głębi jakoś mi smutno. Nie chcę wymieniać imion bo jest ich dość sporo. Chodzi mi o ogół. Tęsknię nawet za tymi, które nadepnęły mi na odcisk i z którymi rozstałem się w burzliwej atmosferze. W każdej osobie było coś co lubiłem. Jeżeli nie utrzymujecie ze mną kontaktu, a czytacie dyskretnie bloga (w co wątpię) to chciałbym byście wiedzieli, że dawne lata spędzone z Wami nie były stracone. Dzięki Wam przeżyłem najtrudniejszy okres w moim życiu, z którego teraz zdaję sobie sprawę. Dziękuję.
Drugie przemyślenie dotyczy mojej pracy. Chciałbym się z kimś podzielić tym co mnie gnębi, denerwuje i smuci. Mam pewne opory co do tego i nie chcę na forum o tym pisać. Ale wierzcie mi... każdą osobę bym obgadał gdybym mógł. Chętnie też powiedziałbym to pewnym osobom w twarz- co groziłoby zwolnieniem. Nie raz w pracy gryzłem się w język i przeklinałem w domu, opowiadając komuś z rodziny. Okropne uczucie gdy jest się pod rządami kogoś "wyższego", kogoś kto to wykorzystuje. Bo jestem młodszy, w miarę nowy, mniej doświadczony, nie należę do starej ekipy GSK itp. Nie zawsze mam to uczucie, ale panuje niekiedy dziwna atmosfera. Eh... nie będę szczegółów pisać, mam pietra heh. Najlepiej by mi się pracowało gdybym był szefem dla samego siebie, byłbym wtedy kiepski dla innych. Tak... chyba nie nadaję się na szefa dla innych. Byłbym za łagodny i pozwoliłbym wejść innym na własną głowę. Szef musi być szefem, a nie przyjacielem i ja to rozumiem. Drażni mnie jednak wykorzystywanie swojej pozycji. Dobra kończę już z marudzeniem. Czy coś jeszcze chciałem napisać? Hm...
No to chyba tyle... w razie czego napiszę. :)
HISTORIA DRAGON BALL ODKRYTA NA NOWO
Znajoma melodia? Oczywiście, że tak! Dla kogoś kto oglądał to jedno z najlepszych anime musi być znana. Dragon Ball powróciło do moich myśli wczoraj gdy wdałem się w rozmowę z siostrą. Cudowna fabuła, postacie, wciągające walki i niezapomniana muzyka. Najbardziej podobała mi się "Zetka", najdłuższa i najbardziej rozwinięta według mnie. Jeśli chodzi natomiast o samą ścieżkę dźwiękową to Dragon Ball GT zwycięża.
Chciałbym Wam pokazać filmik przedstawiający serię w pigułce- z moją ulubioną piosenką.
Prawda, że cudne? Można się przy tym wzruszyć. No ale dobrze... ocieram łzy i przechodzę do gł. wątka, który chciałem Wam przedstawić. Otóż wczoraj trafiłem na film, który będzie kręcony na bieżąco. To coś w stylu poprzednika, który wyszedł w kinach- Dragon Ball Evolution, poprzednika bardzo nieudanego zresztą... Dragon Ball Light of Hope (Światło Nadziei) bo taką nazwę nosi ta seria będzie emitowana w krótkich odcinkach i jest kręcona amatorsko, choć nie do końca bo efekty i całość prezentuje się naprawdę dobrze. Odcinki będą dostępne na kanale YT, a już teraz można zobaczyć tzw. Pilot. Zastanawiacie się zapewne czego będzie dotyczyć fabuła? Nigdy byście się nie domyślili, sam byłem zaskoczony pomysłem. No ale tego już nie zdradzę. :)
Wstęp i przedsmak całości możecie zobaczyć niżej.
Pokuszę się jeszcze o krytykę i pochwałę. Bez owijania w bawełnę... androidy są świetne, super odegrane postacie, Bulma też, Trunks nie do końca, natomiast Gohan'a... eh... skrzywdzili niemiłosiernie. ._. Mogli wybrać lepszego aktora. Tyle. ;p
Dziękuję za uwagę i czekam na kolejne części!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







