Jestem beznadziejny.
środa, 3 września 2014
wtorek, 2 września 2014
UNDEFINITED FLYING OBJECT
UFO- skrót każdemu dobrze znany, nie do końca brany poważnie i odbierany przez większość sceptycznie. Jak jest naprawdę? Prawdziwą odpowiedź mało kto zna...
Długo myślałem nad tematem nowego wpisu i doszedłem do wniosku, że najlepiej mi idzie pisanie o tym co mnie fascynuje. Za wiele się nie dowiecie z tego "artykułu" bo nie posiadam tyle wiedzy na temat UFO jak o wampirach. Postanowiłem przedstawić swoje zdanie na ten temat.
Na początku należałoby odpowiedzieć na pytanie: Czy wierzę w istnienie cywilizacji pozaziemskiej? Bez zastanowienia odpowiadam, że tak. Może nie do końca poprawnie sformułowałem pytanie. Cywilizacji... hah Nie jestem w 100% przekonany do tego, że powstała na tyle dobrze rozwinięta populacja co ludzie. Wierzę natomiast w jakikolwiek żywy organizm, który ingeruje w kosmosie. Bo dlaczego nie? To chyba byłoby normalne skoro my możemy żyć to na innych planetach (a jest ich pełno) też może istnieć życie.
Jak już się uporamy z pierwszym pytaniem, nasuwa się automatycznie drugie: Jak oni wyglądają? To jest kolejna kwestia, do której mam zastrzeżenie. Zwykle utożsamiani są oni z postaciami z filmów i bajek: długie kończyny, wielkie głowy z czarnymi ogromnymi oczami. Takie stworzenia nie muszą wyglądać tak okazale by uznać je za ludki z innych planet. Wystarczy, że to będzie coś małego, na wzór naszych płazów czy gadów. A jaki jest najsłynniejszy (niby autentyczny) obraz Obcego? Słynny incydent w Roswell sporo namieszał. Z początku donoszono o rozbiciu się spodka co ilustruje to zdjęcie:
Długo myślałem nad tematem nowego wpisu i doszedłem do wniosku, że najlepiej mi idzie pisanie o tym co mnie fascynuje. Za wiele się nie dowiecie z tego "artykułu" bo nie posiadam tyle wiedzy na temat UFO jak o wampirach. Postanowiłem przedstawić swoje zdanie na ten temat.
Na początku należałoby odpowiedzieć na pytanie: Czy wierzę w istnienie cywilizacji pozaziemskiej? Bez zastanowienia odpowiadam, że tak. Może nie do końca poprawnie sformułowałem pytanie. Cywilizacji... hah Nie jestem w 100% przekonany do tego, że powstała na tyle dobrze rozwinięta populacja co ludzie. Wierzę natomiast w jakikolwiek żywy organizm, który ingeruje w kosmosie. Bo dlaczego nie? To chyba byłoby normalne skoro my możemy żyć to na innych planetach (a jest ich pełno) też może istnieć życie.
Jak już się uporamy z pierwszym pytaniem, nasuwa się automatycznie drugie: Jak oni wyglądają? To jest kolejna kwestia, do której mam zastrzeżenie. Zwykle utożsamiani są oni z postaciami z filmów i bajek: długie kończyny, wielkie głowy z czarnymi ogromnymi oczami. Takie stworzenia nie muszą wyglądać tak okazale by uznać je za ludki z innych planet. Wystarczy, że to będzie coś małego, na wzór naszych płazów czy gadów. A jaki jest najsłynniejszy (niby autentyczny) obraz Obcego? Słynny incydent w Roswell sporo namieszał. Z początku donoszono o rozbiciu się spodka co ilustruje to zdjęcie:
Nie wiem na ile jest przerobione i czy faktycznie jest prawdziwe. Z początku świadkowie byli przekonani, że to statek kosmiczny jednak wkrótce sprostowano plotki. Przekazano, iż owy pojazd okazał się czymś w rodzaju balonu meteorologicznego, sprawa ucichła.
Z tą historią związane jest również ciało Obcego, które zostało wielokrotnie fotografowane. Wygląd tej istoty daje wiele do myślenia i zapewne jest on dobrze każdemu znany.
Ile w tym prawdy? Tak na prawdę wie to tylko NASA. Trzeba jednak przyznać, że takie zdjęcia i historie robią wrażenie. Interesuje mnie to, a moja fascynacja sięgnęła szczytu ładnych parę lat temu. W wakacje czytałem codziennie gazetę Fakt- teraz wiem, że piszą tam w większym stopniu brednie, choć ciekawe.
W tamtych latach, ja wiem... może to był 2008 rok, bardzo popularne były ZNAKI przekazywane ludzkości przez Obcych- piktogramy.
Wygięte w charakterystyczny sposób zboże, tworzące geometryczne wzory biorące się z nikąd. Od razu na pierwszy plan wysuwa się podejrzenie o działanie zjawisk, normalnie nie występujących na naszej planecie. Jak podawała gazeta ślady były pozostałością po bliskim spotkaniu spodka ze... zbożem. Fotografie wyglądały zazwyczaj tak:
Oczywiście tylko takie twory, o kształcie prostych kręgów budziły moje podejrzenia. Sensacje szybko się rozpowszechniły i ludzie sami zaczęli tworzyć podobne dzieła, które już nie wydają się tak autentyczne.
Dlaczego nie? Wzory są moim zdaniem zbyt skomplikowane i wymyślne. Wyglądają raczej jak azteckie rysunki, a nie działanie UFO.
W artykułach podawano argumenty, które miały przekonać czytelnika, że to nie brednie. Nie pamiętam niestety wszystkich... Jedno zdawało mi się dość wiarygodne- podczas badania owych kręgów, wykryto wahania pola magnetycznego, które nie występowało poza tajemniczymi znakami.
O kręgach słyszałem też w telewizji, z jakiegoś programu dokumentalnego o UFO. Muszę przyznać, nieznane zjawiska, znaleziska i naukowcy potrafią mieszać w głowie.
Chciałbym zakończyć ten wpis bo przyznam... tyłek mnie boli od siedzenia i jestem głodny. Wspomnę tylko o swoim doświadczeniu. Otóż jakieś 2 lata temu patrzyłem wieczorem w niebo. Były gwiazdy, księżyc, czyli coś co lubię. W pewnym momencie, dosłownie na sekundę na niebie rozbłysła biała kula- patrząc na niebo z perspektywy człowieka była ona nieco mniejsza od księżyca. Rozbłysła i zniknęła... Ciekawe zjawisko i do dziś nie wiem co to było.
Może dane mi było ujrzeć to o czym piszę wyżej... a może po prostu mózg podpowiadał: Cinek idź spać! ._.
niedziela, 31 sierpnia 2014
sobota, 30 sierpnia 2014
POWROT DO TEGO CO BYLO
Dlaczego powrót do przeszłości? Wspominałem kilkakrotnie o tym, że piosenki przenoszą mnie w czasie i przypominają mi o różnych rozdziałach w moim życiu. Tak też było i dziś. Słuchałem piosenki, która leciała w radiu, a mianowicie: Bryan Adams- Everything I do.
Słuchając jej od razu na myśl przyszedł mi filmik, który niegdyś zrobiłem. Postanowiłem go tutaj pokazać... uważam, że pasuje do klimatu. Zrobiłem go dość dawno, z myślą o pewnej osobie- ale to już nie istotne i nie ważne.
Oto on:
Jak to w życiu bywa, a zwłaszcza w moim... są wzloty i upadki. Po filmiku, który zamieściłem wyżej zrobiłem kolejny, już w nieco smutniejszym klimacie. Również był on tematyczny, tak się czułem i postanowiłem to przelać na taką oto prezentację:
Lubię okazywać uczucia przez takie filmiki, piosenka i zdjęcia tworzą zgraną całość. Nie żałuję poświęconego im czasu, przepadam za ich tworzeniem ale przede wszystkim pozwalają mi wrócić myślami do dalekich przeżyć.
piątek, 29 sierpnia 2014
Z danej chwili...
Hura! Dziś piątek, przede mną nie tylko weekend ale też 2 tygodnie urlopu.
Cieszy mnie bardzo ta myśl i choć nigdzie nie wyjeżdżam to dłuższe leżenie, bycie niezależnym od nikogo oraz wolna wola mi się przydadzą. Teraz gdy się budzę po 5 jest dość ciemno i naprawdę nie chce mi się wstawać. Zapewne będę się budzić o tej godzinie z przyzwyczajenia, ale odwrócę się na drugi bok i ponownie zasnę. Jak długo będę spać? A no tak długo aż mnie Drops nie obudzi- 7? hah
Mając w głowie przekonanie, że urlop już tuż tuż... nie chce mi się tu siedzieć.
W tym roku trafiło się tak, że gdy ja zaczynam urlop większość ludzi kończy wakacje. :) Mam jednak nadzieję, że nie będziecie tak zapracowani i pochłonięci nauką. Znajdziecie chwilkę dla mnie prawda? Może ktoś chce bym go budził? :D Zrobię to z przyjemnością. Będę również umilać czas w szkole c:
Nie zostawię Was.
A no właśnie...
Ostatnio, tj. od jakiś 2 tygodni mam problemy z internetem, przerywa, nie łączy- podobno jakaś awaria... Mam nadzieję, że nie będzie ona kłopotliwa tak jak do tej pory :/
środa, 27 sierpnia 2014
MOJE ZWYCZAJNE DNI
Wiecie... monotonia jest męcząca, nudna i mało urozmaicona. Najgorsze jest to, że się do niej przyzwyczaiłem- nie lubię tego. To niemal choroba! Nie będę się żalić bo nie mam z czego, zaakceptowałem to i po części chyba mi z tym dobrze. Przeszkadza mi jedynie to, że w przypadku gdy KTOŚ lub COŚ wtargnie w mój plan dnia i naruszy tę monotonię... oj... tak... wówczas czuję rozdrażnienie (w przypadku gdy jest to coś co muszę zrobić, a nie do końca chcę).
Oczywiście przyjemna zmiana i inna tego typu czynności są jest jak najbardziej mile widziane. Tylko te inne musowe wtargnięcia w mój rozkład nie są przeze mnie dobrze znoszone. Nie wtedy tego uczucia i robię to jak najszybciej by nadrobić czas i wrócić na odpowiedni "tor i pozycję". Zacząłem to odczuwać gł. w pracy, gdy wracając z niej musiałem iść coś załatwić :/ Ciągle zerkam na zegarek... Nie robię tak tylko wtedy gdy mam wolny dzień, np. bo wiem, że robię to co chcę i mam cały dzień na to.
Gdy chodziłem do szkoły miałem to samo... dzień zaczynał się dopiero po powrocie z niej i jak najszybciej chciałem go rozpocząć. Do tego dochodziło jeszcze odrabianie lekcji i nauka więc nie było tak kolorowo jak teraz.
A jak wygląda mój dzień? Schemat jest bardzo prosty:
- 5:25 budzę się
- 6:00 wychodzę z domu
- 6:30 przychodzę do pracy
- 14:30 wychodzę z pracy
- 15:20 lub 15:40 (zależy czy po pracy muszę coś wysłać) wchodzę do domu
- jem obiad
- siadam na dupie i oglądam TV z tel w ręce
- kręcę się po domu, czasem włączam komputer
- może 2 razy w tygodniu gdzieś jadę (sklep, działka itp.)
- wieczór: TV i tel
- ok. 21:00 idę się kąpać
- kładę się do łóżka, tel w rękę
- zasypiam przed 22:00
Fascynujące prawda? :) Nic nie robię, a jednak jak coś mi się wmiesza to mi przeszkadza.
Jak mam się tego przyzwyczajenia pozbyć, nie mam pojęcia. Nie panuję nad tym i gdziekolwiek pójdę sam z konieczności tzn. sprawy związane z pracą, spotkanie czy coś zaplanowanego z góry to zawsze chcę jak najszybciej to zrobić i wracać do siebie. Nie lubię też wiedzieć wcześniej, że coś mam zrobić bo myślę o tym przez kilka dni np. muszę iść do lekarza w czwartek i koniec! Musiałem iść do PUP we wtorek- musiałem! Grr...
Oczywiście przyjemna zmiana i inna tego typu czynności są jest jak najbardziej mile widziane. Tylko te inne musowe wtargnięcia w mój rozkład nie są przeze mnie dobrze znoszone. Nie wtedy tego uczucia i robię to jak najszybciej by nadrobić czas i wrócić na odpowiedni "tor i pozycję". Zacząłem to odczuwać gł. w pracy, gdy wracając z niej musiałem iść coś załatwić :/ Ciągle zerkam na zegarek... Nie robię tak tylko wtedy gdy mam wolny dzień, np. bo wiem, że robię to co chcę i mam cały dzień na to.
Gdy chodziłem do szkoły miałem to samo... dzień zaczynał się dopiero po powrocie z niej i jak najszybciej chciałem go rozpocząć. Do tego dochodziło jeszcze odrabianie lekcji i nauka więc nie było tak kolorowo jak teraz.
A jak wygląda mój dzień? Schemat jest bardzo prosty:
- 5:25 budzę się
- 6:00 wychodzę z domu
- 6:30 przychodzę do pracy
- 14:30 wychodzę z pracy
- 15:20 lub 15:40 (zależy czy po pracy muszę coś wysłać) wchodzę do domu
- jem obiad
- siadam na dupie i oglądam TV z tel w ręce
- kręcę się po domu, czasem włączam komputer
- może 2 razy w tygodniu gdzieś jadę (sklep, działka itp.)
- wieczór: TV i tel
- ok. 21:00 idę się kąpać
- kładę się do łóżka, tel w rękę
- zasypiam przed 22:00
Fascynujące prawda? :) Nic nie robię, a jednak jak coś mi się wmiesza to mi przeszkadza.
Jak mam się tego przyzwyczajenia pozbyć, nie mam pojęcia. Nie panuję nad tym i gdziekolwiek pójdę sam z konieczności tzn. sprawy związane z pracą, spotkanie czy coś zaplanowanego z góry to zawsze chcę jak najszybciej to zrobić i wracać do siebie. Nie lubię też wiedzieć wcześniej, że coś mam zrobić bo myślę o tym przez kilka dni np. muszę iść do lekarza w czwartek i koniec! Musiałem iść do PUP we wtorek- musiałem! Grr...
Jestem dziwadłem, sam się przyznaję. Teraz uciekniecie ode mnie haha
Muszę pomyśleć nad czymś ciekawszym do pisania bo pierdoły już wypisuję...
sobota, 23 sierpnia 2014
Z danej chwili...
Mam kanarka na głowie... przyleciał jak dodałem poprzedni wpis - on ze mną został.
...
Jak się wyleczyć z tej "choroby"? Jak się nie zakochiwać, jak nie ranić, jak być odważniejszym?
Nie potrafię znaleźć na to leku od 6 lat...
czwartek, 21 sierpnia 2014
HE HE HE
JUŻ KOŃCÓWKA WAKACJI! :D
Większość pewnie już przygotowana na radosny wymarsz do szkoły, podręczniki kupione, zeszyty też... Jej jak się cieszę, że kolejny rok mnie to nie dotyczy :) Współczuję... dlatego też piszę ten żartobliwy i droczący się post? Tak xD
Został jeszcze ponad tydzień, wykorzystajcie go. Jak na złość pochwalę się, że od 1 września to ja mam urlop, w prawdzie na 2 tygodnie ale zawsze się polenię. Gdyby ktoś chciał mogę napisać coś miłego podczas gdy ta osoba będzie siedzieć w szkolnej ławce... coś takiego jak... POZDROWIENIA Z URLOPU: Cinuś ^u^
Tak piszę dla żartu ale są takie osoby, które cieszą się z pójścia do szkoły- spróbuję zrobić o tym ankietę na blogu. Jeśli to czytasz to proszę zagłosuj :)
Gdyby komuś umknęło i nie doczytał, napiszę jeszcze raz c:
JUŻ KOŃCÓWKA WAKACJI! :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)





