wtorek, 10 maja 2016

poniedziałek, 2 maja 2016

SEN, PRZEMYŚLENIA = 90'


   Zastanawiałem się jak zakwalifikować ten wpis. Czy ma to być typowy opis snu, czy tradycyjny wpis tematyczny. Postanowiłem to wszystko połączyć w jedno. 
Ostatniej nocy śniło mi się coś przyjemnego (dla mnie przynajmniej, nie wiem co Wy odbieracie za przyjemne ;p). Nie będę się dużo rozpisywać, bo chcę jeszcze coś do tego dorzucić... dlatego narzucę tylko temat snu.
  Byłem z siostrą na terenie naszego kościoła. Odbywał się jakiś jarmark, było pełno stoisk z różnymi różnościami. Jak to bywa nad morzem czy w górach- od biżuterii, pamiątek, przez gadżety i kolekcjonerskie przedmioty. Tego typu jarmark odbywał się co roku od ładnych kilkudziesięciu lat. Takie przynajmniej odnieśliśmy wrażenie we śnie.
Przechadzałem się z siostrą wzdłuż targowisk, aż doszliśmy to samego końca. Jak to koniec, był w oddali od centrum zainteresowania wszystkich, z dala od zgiełku. Był już wieczór więc i ciemność ogarnęła tamten kąt. Spostrzegłem coś w zaroślach, w chaszczach i żywopłocie. Był to kawałek jakiegoś drewnianego elementu. Podeszliśmy bliżej i zaciekawienie zaczęliśmy odgarniać liście i gałęzie. Naszym oczom ukazała się ukryta, zapomniana komora. Był to po postu kawałek przestrzeni, który zarósł roślinnością. Przedostaliśmy się do środka i odkryliśmy stare stoły podobne do tych na jarmarku, jednak zniszczone, zakurzone i zarośnięte. Szybko się zorientowaliśmy, że była to zachowana dawna część jarmarku. Na stołach leżały wszystkie kolekcjonerskie przedmioty, które się zbierało w latach 90. Wiem, że to nie aż tak dawno, ale we śnie wyglądało to tak jakby całość przeleżała co najmniej 150 lat. Czułem ogromne podekscytowanie i wzruszenie zarazem oglądając wszystko po kolei. Przypomniało mi się moje dzieciństwo i te same emocje odczułem po przebudzeniu się. Zapomniałem o niektórych rzeczach, które sam kiedyś zbierałem i miałem. Sen mi to wszystko przypomniał. Dlatego też postanowiłem sam sobie podsumować czym się bawiłem, co mieliśmy i co zbieraliśmy nałogowo...


Kiedyś każde dziecko by się o to zabiło. :) Tyle radości to sprawiało, aż dreszcze mieliśmy jak pierwszy raz staliśmy się posiadaczami którejś z tych rzeczy,









czwartek, 28 kwietnia 2016

CIEKAWOSTKA

W 1912 r po zatonięciu Titanica, miesiąc po katastrofie odnaleziono ostatnie ciała ofiar: 2 palaczy kotłowni i jednego mężczyznę z pierwszej klasy. Transatlantyk Oceanic natknął się na szalupę ratunkową 360km od miejsca zatonięcia Titanica. 
Załoga zeszła na szalupę z zamiarem zabrania ciał. Były one w tak kiepskim stanie w wyniku rozkładu, że podczas podnoszenia jednych zwłok, z korpusu odpadły ramiona...

czwartek, 21 kwietnia 2016

SS AMERICA II

   Przypadkowo natknąłem się dziś na ciekawą historię statku, o którym wcześniej nie słyszałem. Natchnęło mnie by sobie obejrzeć mój ulubiony filmik o słynnych transatlantykach zatopionych w skutek zderzenia z górą lodową, wpłynięcia na minę i storpedowania. Pokazywałem już gdzieś ten filmik ale mogę dla przypomnienia go wstawić. :)

... aż się łezka w oku kręci...

Wracając do tematu wpisu- SS America II był statkiem podobnego pokroju co te wyżej (no z wyjątkiem szpitalnego Britannica). Został zbudowany w 1939 roku i służył jako statek wycieczkowy. Podczas wojny był przechrzczony na statek wojenny, transportujący żołnierzy. Zmienił też swoją nazwę na wojenny "pseudonim" - United States Navy AP23.


Po wojnie na nowo kursował z Nowego Jorku do Bremy jako wycieczkowiec. Następnie został komuś sprzedany (nie istotne, nie pamiętam) i miał służyć jako muzeum bądź też jak przeczytałem... więzienie. Był holowany do docelowego miejsca jednak podczas sztormu zerwały się liny holownicze i statek osiadł na mieliźnie...



Działanie prądów, sztormu spowodowało oderwanie się części rufowej, która zatonęła w sporej odległości od wraku... 



Pozostała część dziobowa jak piszą źródła, przewróciła się w 2005 roku. Od tego momentu morze zabiera wszystko i zatapia wrak w mule...


Niezwykłe jest to, że możemy oglądać coś co ładnych parę lat służyło ludziom. Patrząc na wszelkie wraki, zabytki zawsze wyobrażam sobie jak kiedyś to wszystko wyglądało. Mam dreszcze spoglądając na coś czego używali i dotykali niegdyś ludzie z dawnych epok, lat. Gdzieś już wspominałem, że lubię autentyczne zabytki, nawet jeśli są tak zardzewiałe i zniszczone. 
Kryją tyle tajemnic... i skrywają dusze, ludzi i swoje.




niedziela, 17 kwietnia 2016

Z danej chwili...

Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. W życiu niekoniecznie ale tutaj owszem. Coś mnie tknęło i wczoraj w nocy zacząłem bawić się na tel wyglądem bloga. Znudziło mi się poprzednie czarne tło i postanowiłem troszkę ożywić całość. Myślę, ze jest całkiem ładne i nabrało charakteru. Oczywiście zmieniłem też muzyczkę przewodnią w tle. Podoba się Wam? :) Mi osobiście tak. Znalazłem jeszcze jeden drobiazg, który dodałem pod postami. To ocena ogólna wpisu. Można zaznaczyć czy wpis się Wam podobał czy też był nudny. Wim, że mojego bloga nie odwiedzają tłumy ale nawet dwia głosy dadzą mi ogromną radość. :) Nawet jeśli wyjdzie, że wpis był nudny heh. Przynajmniej ktoś czytał. Zobaczymy jak to się uda w praktyce.
Tymczasem nastało niedzielne popołudnie czyli okres, który jest najbardziej przeze mnie znienawidzony w całym tygodniu. Jak sądzę większość ludzi ma podobne podejście. Zasiadłem własnie do komputera, wszedłem tutaj i pomyślałem, że dawno nie było na blogu czego? No oczywiście, że ankiety. Pomysł na jedną już mam, ale chyba dodam dwie. Namyślę się i zaraz udostępnię wszystko. Ściągnę tylko Dropsa z głowy bo mi notorycznie na nią wskakuje i śpiewa. Skupić się nie idzie... ;) 

piątek, 8 kwietnia 2016

RANKING: AUTA

   Pomyślałem, że dawno nie było rankingu i tak się zastanawiałem o czym zrobić. Wypadło na samochody. Nie jestem wielkim miłośnikiem motoryzacji ale swoje gusta mam i takie chcę tu przedstawić. Skupiłem się na autach, które bez namysłu od razu bym wymienił, więc nie będzie ich dużo. :)

1. BMW X6

2. Mercedes Benz- Klasa A 180

3. Mazda MX5

4.Lexus RX-450

5. ...
Tak dla żartu... ;) Chociaż... jakby nie patrzeć na wygląd, całkiem inteligentne rozwiązanie.



niedziela, 13 marca 2016

CIEKAWOSTKA- ZESPÓŁ AUTOBROWARU

   

   Dziwnym zbiegiem okoliczności jest fakt, że postanowiłem napisać o ciekawym przypadku choroby zwanej- zespołem autobrowaru (różnie się na to mówi) pijąc... piwo. Na szczęście ja jestem całkiem świadomy tego, że dodaję sobie do krwi nieco %. Ludzie cierpiący na to schorzenie nie muszą pić alkoholu. Brzmi fajnie? Niekoniecznie i po obejrzeniu programu sam osobiście nie chciałbym się znaleźć na ich miejscu. Na czym polega ta choroba? Już objaśniam...
   Bohater programu cierpiący na zespół autobrowaru po spożyciu normalnego posiłku bogatego w węglowodany miał objawy jak po wypiciu alkoholu- kończyło się to nawet kacem. Biedak musi przestrzegać specjalnej diety by zminimalizować produkcję alkoholu w organizmie. Nazwa choroby nie wzięła się przypadkowo. Cały mechanizm powstawania alkoholu jest taki sam jak produkcja piwa. Główny udział mają w nim drożdże, które znajdują się w ludzkim jelicie cienkim. U osób dotkniętych tym schorzeniem jest ich nadmierna ilość. 
W skrócie, piwo = drożdże + cukier - fermentacja. Po zjedzeniu dużej ilości węglowodanów, duża ilość drożdży w jelicie robi swoje, łączą się one z cukrami tworząc alkohol, który przez ściany jelita dostaje się do krwioobiegu (zaraz co ja widzę... podkreśliło mi na czerwono słowo krwioobieg? - proszę... blog nie zna tego słowa?!) i człowiek się upija. Fajnie brzmi? Kurde niekoniecznie...
Pomyślcie tylko, codzienny kac, pijaństwo, brak równowagi i koncentracji. Tak nie można funkcjonować. Dlatego jest specjalna dieta, która eliminuje nadmierne ilości cukrów. Ale tyle sobie odmówić... tyle pyszności. Z tego co bohater programu mówił, zjedzenie pizzy równała się z wypiciem 2,5 butelek wina. Gdyby tak jeść normalne posiłki, to biedak by się czuł jak po wypiciu... ojej wolę nie wspominać co by czuł następnego dnia. 
   Zapewne jak w programie, kilka osób by pomyślało, że to super. Zje kanapkę i ma odjazd. Wyobrażacie sobie coś takiego na w pracy? Ja wyobraziłem... Albo prowadzenie samochodu, nic nie można tak na prawdę zrobić z rozsądkiem. 
Lepiej już mieć stan upojenia alkoholowego pod kontrolą. :) 
PS. Tak jak baterię telefonu, która nie rozładuje się podczas rozmowy- prawda? Pozdrawiam Cię jak obiecałem Pani Ado.