niedziela, 7 czerwca 2015

TOP 10: ZWIERZĘCE POTWORKI

Postanowiłem zrobić kolejną top listę czegoś naj... Tak jak kocham zwierzęta i nic do nich nie mam, tak istnieje kilka takich stworzeń, z którymi nie chciałbym mieć do czynienia "sam na sam". A oto kandydaci:

1. Rekin chochlik.


2. Ryba głębinowa.


3. Golec.



4. Krab japoński.



5. Mrówka ognista.



6. Palczak madagaskarski.



7. Skolopendra olbrzymia.



8. Skrzypłocz.




9. Skorpion.



10. Szerszeń.











sobota, 6 czerwca 2015

Z danej chwili...

Słucham, myślę, myślę i słucham... każdej piosenki z listy, leci jedna po drugiej. W tym momencie:
Wiecie co? Jest długi weekend, a ja czuję się przygnębiony. Wczorajszy dzień był udany ale pozostałe- łącznie z dzisiejszym... to jedna wielka nuda. Ni liczyłem na nic wielkiego, w końcu nie lubię życia towarzyskiego, nie lubię być zmuszanym do czegoś, do wyjścia na siłę. Lubię tę swobodę choć niekiedy (tak jak teraz) mnie ona przygnębia. Potrzebuję kogoś do pogadania, a nie mam obecnie nikogo pod ręką. Druga butelka Żubra opróżniona więc zebrałem się na popisanie z Wami tak na forum. Ta odrobina alkoholu sprawia, że jestem bardziej wylewny. Piszę to co mi leży na sercu bez obawy, że ktoś mnie zmiesza z błotem. Teraz mi wszystko obojętne. Co do % boję się... Wpadłem w pułapkę, z której ciężko mi wyjść. Może nie są to wielkie ilości ale codzienne pojenie się  nie wróży nic dobrego. Zbyt wiele okazji, wolnych dni i samotności w domu. 
*po dłuższej chwili myślenia* Co ja się użalam...
Ja tu pierdu pierdu, a nutka się zmieniła.
Aby rozweselić ten pochmurny post dodam, że dzisiejszego ranka ten Łobuziak Drops nie dawał mi spokoju. Zaczynając od śpiewu, dreptania po mnie i atakowania mojej twarzy, kończąc na gwałceniu mojego telefonu. Poważnie... musiałem twarz przykryć kołdrą bo by mnie zadziobał. Ps. Teraz siedzi koło myszki i patrzy w monitor- obserwuje Was. Ptaszek w łóżku to jednak uciecha, mój ptaszek... znaczy każdy ptaszek... swój... nie obcy... ten z piórkami... eh. Ciekawskie stworzenia. :) 

Teraz kończę ten wpis, może najdzie mnie ochota na napisanie kolejnego. Jak nie dziś to niebawem- cześć!

15 NAJBARDZIEJ ZNIENAWIDZONYCH RZECZY


  1. Whisky (próbowałem dziś się przekonać... nic z tego).
  2. Zrzędliwość starszych osób w tramwajach, sklepach itp.
  3. Puszczalstwo.
  4. Rap/Hip-hop.
  5. Mocno zaznaczone henną brwi. (zarówno te grube jak i cienkie linie).
  6. Upały powyżej 24 stopni.
  7. Wykorzystywanie swojej pozycji kosztem niżej postawionych osób.
  8. Seksizm.
  9. Zwrot: każdy facet jest taki sam. 
  10. Oliwki.
  11. Anal na kobiecie.
  12. Hałas.
  13. Gdy kobieta narzeka na samą siebie po to bym zaprzeczył.
  14. Tłumy i życie publiczne. 
  15. Krępujące i trudne pytania zadawane przez płeć przeciwną. 

środa, 3 czerwca 2015

DZIECI REINKARNACJI

 

   Kolejny raz znalazłem w Onecie coś co przykuło moją uwagę. Cieszę się, że "Dzieci reinkarnacji żyją wśród nas", bo taki tytuł nosi artykuł... pojawił się na tym portalu. Pomyślałem, że klimatem pasuje do bloga i równie dobrze mógłbym wkleić link do całości, ale nie na tym polega pisanie wpisu. Przedstawię kilka ciekawych wzmianek, które zostały tam opisane. Czy sam wierzę w reinkarnację? Pytanie jest tak samo skomplikowane jak to czy wierzę w duchy. Jedno nie może istnieć bez drugiego. Nie podchodzę do całości sceptycznie, a raczej ostrożnie. Odpowiem: nie wiem, po prostu nie wiem. Nie spotkałem się nigdy z takim przypadkiem. Myślę, że nawet Ci którzy mieli z tym styczność nie do końca zdawali sobie z tego sprawę, przeciwnie do przypadków, które opisuje Onet...

W lutym 2015 r. zrobiło się głośno o historii 5-letniego Luke’a Ruehlmana z Cincinnati, którego rodzice byli przekonani, że ich syn, nim przyszedł na świat… żył jako ktoś inny. Kiedy chłopiec miał dwa lata, zaczął opowiadać o tajemniczej "Pam". Któregoś dnia matka zapytała go wprost, o kogo właściwie chodzi. Malec zaskoczył ją wtedy deklaracją: "To byłem ja… No tak było kiedyś, ale potem umarłem i poszedłem do nieba" - powiedział Luke, dodając, że następnie urodził się na nowo. Wypytując dalej, Erika Ruehlman dowiedziała się, że Pam miała czarne włosy, często jeździła pociągiem do Chicago i zginęła w pożarze wieżowca.

Dzieci mają wybujałą wyobraźnię i mówią wszystko to co im się zrodzi w głowie. Tylko jak wytłumaczyć to, że opisywał coś i kogoś, kto tak na prawdę kiedyś żył? Do biblioteki czy archiwum raczej nie poszedł by poczytać w aktach i artykułach. Na to nie ma już wyjaśnienia i to jest intrygujące, skłania do tego by w to wszystko zacząć wierzyć.

W maju 1957 r. 11-letnia Joanna i 6-letnia Jacqueline zostały śmiertelnie potrącone przez samochód. Ich siostry bliźniaczki przyszły na świat rok później i kiedy nauczyły się mówić, w ich wspólnych rozmowach pojawiały się wzmianki o poprzednim życiu. Siostry mówiły między sobą o "wypadku, w którym zginęły", rozpoznawały dawne zabawki i otoczenie (także w Hexham, skąd Pollockowie wyprowadzili się po tragedii). Zauważalne były również analogie w znamionach, charakterze i uzdolnieniach między bliźniaczkami a ich zmarłymi siostrami. Sprawa wiązała się jednak ze sporą krytyką, gdyż to rodzice mogli na siłę "ukształtować" Jennifer i Gilian na następczynie zmarłych. Pollockowie temu jednak zaprzeczali.

Wspólnie z siostrą nie mamy podobnych doświadczeń. Przyznam, że choć do dziwne i nieco przerażające to budzi niesamowite zainteresowanie. Miałbym o czym opowiadać i byłyby to 100% historie z życia wzięte. Wtedy dałbym sobie głowę uciąć za ich autentyczność- w końcu... powróciłbym w innym wcieleniu. ;)
Te historie kojarzą mi się z książką, o której Wam kiedyś wspominałem: "Dowód". W niej również przedstawili dowód na istnienie życia po śmierci. Dla osób, które nie czytały, zachęcam do cofnięcia się w czasie i doczytania. 
Przesyłam również cały artykuł z Onetu, jakby ktoś był zainteresowany większymi szczegółami reinkarnacji.
Oczywiście obejrzę w domu film, o którym wspomniano tj. "Chłopiec, który żył już kiedyś."

niedziela, 24 maja 2015

Miałaś nie płakać, miałaś być twarda
Co z Tobą jest
Miałaś nie tęsknić, miałaś już nie śnić
Zapomnieć mnie
Miałaś nie płakać, świat poukładać
Żeby miał sens
Łatwo mówi się - ja wiem

Na drugą stronę chmur najlepiej wrócę
Nie umiem pomóc znów, bezsilny żal

Żeby choć na spojrzenie, czuły gest
Czy to jest aż tak wiele - chyba jest.

sobota, 23 maja 2015

"KTO CZYTA KSIĄŻKI, ŻYJE PODWÓJNIE"

    Dzisiejsze sobotnie popołudnie sprzyja memu porządkowemu nastrojowi. Zanim zasiadłem przed komputer by napisać to i owo na blogu zabrałem się za układanie książek w biblioteczce. Z początku miałem zamiar powycierać kurze ale ściągałem książkę po książce i postanowiłem wszystko zebrać do "kupy". W mojej (naszej) kolekcji są książki bardzo stare, pamiętające czasy mojej babci z młodości jak i nowsze bestsellery. Zbiór jak widać na niżej załączonym zdjęciu jest bardzo urozmaicony. Na zakupy starszych książek nie miałem wpływu, są to gł. lektury, słowniki i encyklopedie- gdzieś je trzeba trzymać (choć niekoniecznie o czym wspomnę później). Na pierwszy rzut oka widać, które czytałem i które były kupione stosunkowo niedawno w porównaniu do wydań z 1987 r. Wampiry, kryminały, fantasty, wymienione wyżej lektury, encyklopedie, poradniki, a bardziej spostrzegawczy dostrzegą też dwie książki +18, a raczej poradniki. Ps. swoją drogą są tam ciekawe ilustracje i rysunki anatomiczne. ;)
Co tu wymieniać... zobaczcie sami:


Jest tego dość sporo, zważywszy, że jako dziecko nie sądziłem iż będę posiadaczem takiego zbioru. Wcześniej nie lubiłem czytać, ale jak to mówią na starość się ludziom w głowie przewraca heh. 
   Niestety swoją biblioteczkę darzę szacunkiem i z bólem patrzę na to jak jej półki się uginają. Myślałem nad tym by te stare słowniki (nie potrzebne) i stare wydania lektur usunąć. Doszedłem do takiego wniosku gł. ze względu na to, że niekiedy tytuły się powtarzają. No ok... może usunąć to za ostre słowo. Chciałbym je komuś wydać, tak by może innym, biedniejszym osobom się przydały. W ostateczności przyszedł mi do głowy jakiś skup starych książek lub po prostu biblioteka. Spalić bym ich nigdy nie spalił. Podobno stare książki mają duszę, może i tak, ale u mnie ona się kurzy na uginających się półkach. :( Co o tym sądzicie? Macie jakieś pomysły?
Póki co nad lekturami się zlitowałem i je upchałem gdzieś na tyły. Poszukam w internecie jakiś informacji, a w tygodniu przejdę się do biblioteki i wypytam. Może odzyskają drugie życie i ktoś przewietrzy ich kartki. Zobaczymy...

czwartek, 7 maja 2015

KYLIEJENNERCHALLENGE

   Umysły dzisiejszych młodych ludzi (i nie tylko) zmniejszyły się do rozmiarów orzeszka ziemnego. Kolejne głupie wyzwanie i kolejne słuszne jego konsekwencje. Nie pojmuję takich zachowań... tak jak zjedzenie cytryny było powiedzmy mało inwazyjne tak to jest nierozważne i po prostu głupie.
Powiększanie ust za pośrednictwem podciśnienia nie może doprowadzić do niczego dobrego. W obrębie warg zasysa się spora ilość krwi, usta puchną, a po zejściu opuchlizny pozostaje coś w rodzaju krwiaka. Serio warto sobie robić taką krzywdę? Brak mi na to słów.
Posłużę się artykułem...

http://kobieta.onet.pl/uroda/nowa-niebezpieczna-moda-wsrod-nastolatkow-to-glupie-i-obrzydliwe/p6he1d

Po pierwsze wyglądacie idiotycznie. Po drugie robicie sobie krzywdę. Po trzecie namawiacie tym innych. Po czwarte... plujecie do słoików i butelek. Zachowalibyście chociaż śladową część mózgu, a tak? Ostatnie jego resztki zasysacie do wspomnianych pojemników czy odkurzacza wykonując to idiotyczne wyzwanie.

Dziękuję za uwagę.

sobota, 25 kwietnia 2015


... i chlebek gotowy. Teraz rośnij w górę i czekaj do rana. ;)

INWENCJA OBIADOWA

   Cześć i czołem po kolejnej dłuższej przerwie. :) Siedzę sobie właśnie przy czarodziejskim napoju zwanym piwem i słuchając Open FM pomyślałem, że tu wpadnę. Nie ukrywam... chciałem się pochwalić co sobie wymyśliłem na dzisiejszy obiad.
Inspiracji szukałem w kraju, w którym ludność posiada wrodzoną cechę ułatwiającą im użeranie się z jaskrawymi promieniami słońca dnia codziennego. Skośne oczy. ;] Lubię azjatycką kuchnię co nie znaczy, że sam stworzyłem danie od zera. Skorzystałem tylko z gotowej mieszanki warzyw. ;c


Smakowite? ^ ^ 

   Może wygląda na skomplikowane, ale jeśli nie bawimy się w krojenie warzyw to prosta sprawa. Użyłem chińskiej mieszanki warzyw (mrożonka). Wrzuciłem ją na rozgrzaną odrobinę oleju podsmażyłem, dodałem kilka łyżek wcześniej ugotowanego ryżu i doprawiłem. Dolałem trochę sosu sojowego, sosu teriyaki, dwie szczypty imbiru, minimalną ilość soli i wszystko razem chwilę podsmażałem. Efekt? To co zjadłem widzicie wyżej. :) A... zapomniałem. Wsypałem jeszcze przyprawę chińską, która była w mrożonce. Sądzę jednak, że i bez niej można się obyć. Należałoby dodać tylko nieco więcej przypraw by zaostrzyć smak. 
Naprawdę polecam takie danie. Jest bezmięsne i lekkie, a właśnie dziś miałem ochotę na taki rarytas. 
PS. Teraz muszę uciekać do kuchni zrobić chleb. - mógłbym w niej spędzić cały dzień. <3