niedziela, 27 lipca 2014

CHYBA MAM OBSESJE

Coraz częściej patrzę w niebo i dostrzegam jego piękno.


   Wczoraj byłem na działce i jak zwykle nie mogłem się oprzeć by utrwalić takie widoki. Chmury były wyjątkowo piękne, takie masywne, puszyste o kłębiaste. Chciałbym tak z kimś leżeć na trawie, z dala od cywilizacji- gdzieś na łące, wpatrywać się w niebo rozmawiając o tym co trwa i o przyszłości.
Ewentualnie mógłbym w samotności spędzić tak czas, jednak do tego potrzebowałbym muzyki, tej mojej: spokojnej, klasycznej, romantycznej. Taka stwarza idealne warunki do przemyśleń, dodając do tego tak uspokajający widok... relaks dla ciała i umysłu.


 Przyznacie chyba, że czyste błękitne niebo jest nudne. Moim zdaniem nie dorównuje takiemu:


   Już teraz słuchając piosenek i patrząc na te zdjęcia odpływam myślami do tych sercowych spraw- niekoniecznie smutnych, dołujących, ale prawdziwych, subtelnych i wrażliwych.
To co? Szykować drugie miejsce leżące czy mam się sprzęt grający zaopatrzyć? ;)

piątek, 25 lipca 2014

CO JEST NIE TAK?

Tak... wyłączyłem konto na asku.
   Jestem jaki jestem jednak sądzę, że należy się Wam kilka zdań wyjaśnienia. Poznałem na Asku wielu wspaniałych ludzi, z którymi świetnie mi się pisze- nie zaprzeczę. Jednak przez ten portal spotkało mnie też wiele przykrości. To co robiłem i to do czego miały wgląd niemal wszystkie osoby przynosiło ból i cierpienie nie tylko im, ale też mi. Wspominałem o "cinusiowym okresie" taki właśnie okres miałem ostatnio. Przechodziłem konflikt z dwoma osobami, kolejna osoba mnie sobie podarowała i tak oto złapałem słynnego w dzisiejszych czasach dołka.
   Jak zapewne kilka osób wie, nie lubię gdy ktoś wtrąca się w moje sprawy i zabiera mi moją "własność". Nie mogłem dłużej patrzeć jak moi znajomi przywalają się do moich. Może to samolubne myślenie ale nienawidzę tego. Samo nie wchodzenie na profil przyjaciela/przyjaciółki nie załatwiłoby sprawy- zawsze mnie to kusi. Gdy dochodzi do tego niewinny flirt to wtedy się we mnie gotuje- robię się niegrzeczny do osoby, która się przystawia do nieodpowiedniego askowicza.
Jestem słaby pod względem wytrwałości, dodając do tego zły humor musiało się to tak, a nie inaczej skończyć.
 
   Czy włączę aska? Nie wiem. Obiecałem sobie i innym osobom, że nie zbliżę się już do żadnej nowej istoty ludzkiej- bo jak się zbliżę to się zauroczę, jak się zauroczę to będę ranić.
Muszę skupić się na tym w czym teraz siedzę i to pielęgnować, a nie szukać kolejnych wrażeń. Powiem jedno... jeśli wrócę, za kilka dni, za tydzień, za dwa... to wrócę odmieniony. Nie będzie flirtowania i nikt już nie dostanie mojego numeru gg.

Za wszelkie niedogodności przepraszam.

poniedziałek, 21 lipca 2014

JUZ TAKI ZE MNIE TYP

 

  Wspominałem już o tym, że siebie nie znoszę? Tak? No to jeszcze raz napiszę... nie znoszę siebie!
Nie panuję nad swoim zachowaniem i z czasem obija się to na innych. Nie jestem chamski, wredny czy złośliwy. Wręcz przeciwnie: jestem nadmiernie miły, życzliwy, zbyt romantyczny, dowcipny, troskliwy i kochający... problem w tym, że dla wszystkich.
   Jak mi mądrze zwróciła uwagę pewna osoba- nie potrafię zachować dystansu i nie potrafię traktować w wyjątkowy sposób tylko jednej osoby. To moja pięta Achillesowa, otwieram się za bardzo i pokazuję zbyt dużo emocji. To nie jest do końca tak, że każdą osobę traktuję identycznie np. w tym samym czasie napiszę: tylko Ciebie uwielbiam- wyślij do....23576 osób ._. Nie. Tylko zbyt często pozwalam innym na wszystko.
Nie potrafię zwrócić uwagi typu: ej nie rób tak, nie mów tak do mnie (jak z tej reklamy Snickers'a Nie bądź jak Twój stary) takim sztywniakiem jeszcze nie jestem i nie chcę być. Nie mam pojęcia czy to już jakiś syndrom singla? Chyba tak, brakuje mi kogoś obok siebie, tak abym "świata" poza tą osobą nie widział, póki co nie widzę "kontynentu"- do "świata" potrzeba bliskości.
   Fakt, że się do tego przyznaję jest myślę dobrym znakiem- ponieważ zdaję sobie sprawę ze swoich minusów. Jak się odzwyczaić? Co zrobić by nie być nadmiernie idealną osobą dla wszystkich? By stać się księciem dla tej jednej jedynej osoby? No i w końcu... Proszę Was... napiszcie gdziekolwiek chcecie odpowiedź na to pytanie:

   Czy gdybym nie był taki jaki jestem, tzn. gdybym podchodził do Was bardziej z dystansem, jak zwykły kumpel... to czy zadowoliłoby Was to? Lubilibyście mnie tak samo?

Z danej chwili...

Piszę by uspokoić niecierpliwych :) 
Dodam wkrótce (myślę, że dziś) coś nowego- znowu niestety to będą moje żale do własnej osoby, ponieważ dziś rano ktoś mnie zlał lodowatą wodą i ściągnął na ziemię.
To wszystko będzie negatywnym podejściem do siebie samego, ale zdam się na odwagę i napiszę.
Może już wspominałem i dla niektórych nie będzie to zaskoczenie- zobaczymy.

PS. nie... nie jestem staruszkiem podającym się za 24 latka :]

Zatem... do później.

piątek, 18 lipca 2014

Takie tam... po prostu.




Daj mi połowę szansy
Sprawię, że zrozumiesz
To co mam dać
To dużo więcej niż to
Niż kiedykolwiek będziesz wiedzieć

Nie mówię, co jest w mojej głowie
Ale dowiesz się o tym w czasie
Nie jestem zawsze otwarty
Nie jestem szybki, by zaufać
I wpuścić kogoś do środka

Mam wiele do nauczenia
Nigdy wcześniej się tak nie czułem
Ale muszę powiedzieć, co jest dla mnie prawidłowe

Powinnaś wiedzieć, że mogę
Być czymś więcej, niż kiedykolwiek potrzebowałaś
Pokażę ci coś nowego by zobaczyć
Będę tym, któremu możesz wierzyć
Będę tym lepszym, Yeah
Będę tym lepszym

NIEBIOSA

Uspokaja mnie, zmusza do refleksji i przemyśleń. Kocham to, podziwiam i napawam się jego widokiem. O czym mowa? Jak tytuł głosi chodzi o niebo, a dokładniej chmury na niebie. 


 Światłem przenika błękitne niebo, 
subtelną barwą z palety ciszy. 
Ciemne, burzowe, wiatrem pocięte, 
siecze ulewą chmurzaste grzywy. 

Steruje życiem kosmicznych planet, 
ptasim przelotom bramy otwiera. 
W bezkres wzlatują szepty i krzyki - 
rozśpiewane, odwieczne kantyki. 

Szukam swojego kawałka nieba, 
by słowom nadać magiczny szlif. 
Chcę niewidzialnym wierszem oddychać, 
przeżyć zmysłami liryczne sny.


  Uwielbiam ten widok, zwłaszcza o wschodzie i zachodzie słońca- gdy chmury nabierają pomarańczowej/czerwonej barwy. Zawsze zwracam na nie uwagę i gdy tylko mogę fotografuję (telefonem, więc jakość nie jest zachwycająca). Wspominam o tym dlatego, że i dziś rano, koło 5:45 idąc do pracy moją uwagę przykuł cudowny widok. Niestety na zdjęciu nie widać tak ładnie promieni wychodzących spod chmur... z resztą sami zobaczcie:


Heh... w porównaniu do tego pierwszego zdjęcia z neta moje zdjęcie to jest nic. Możecie mi tylko wierzyć, że na żywo efekt był o wiele lepszy. 
  Gdziekolwiek jestem zawsze taki widok skłania mnie do chwili namysłu. Zwykle zastanawiam się nad sobą, wspominam to co było albo zastanawiam się jak wyglądałoby moje życie gdybym postąpił tak, a nie inaczej.
Niebo, zachodzące lub wschodzące słońce i chmury działają na mnie uspokajająco. Niekiedy przybierają niezwykłe formy- sam byłem tego świadkiem :) Uzmysłowiła mi to pewna osoba i faktycznie, bez dwóch zdań przyznałem jej racje i sam byłem zaskoczony. 
Zupełnie przypadkiem, wracając ze SPA gdzie pracowałem (aż) 5 miesięcy natrafiłem na przepiękny widok. Było koło 20:30 +/-. Zrobiłem oczywiście zdjęcie, oto ono:


  Coś Wam to przypomina? Serce wynurzające się spod równej warstwy chmur. Niemalże idealnie symetryczne. Zastanawiałem się czy to jakiś znak dla mnie? Zakochałem się od tamtego momentu nie raz, owszem. Czy to przepowiednia czy nie... w każdym razie na pewno jest to piękne zdjęcie.
  
  Mam jeszcze inne słabości, a mianowicie to Księżyc. Również został on wielokrotnie przeze mnie sfotografowany- tu używałem lepszego aparatu by zrobić zbliżenia.
Podobnie jak niebo budzi we mnie rozmaite emocje. Co mogę więcej napisać... podziwiajcie jak i ja podziwiałem:




Może wyglądają jak zdjęcia pobrane z google, ale zapewniam Was- są autentyczne. 
Ostatnie było zrobione podczas tegorocznej pełni, niezwykły widok.

  Kończąc ten wpis podsumuję... patrzmy w niebo- tak wiele możemy z niego odczytać. Uspokaja, koi nerwy, zmusza do refleksji i po prostu jest piękne.

poniedziałek, 14 lipca 2014

ELIJAH OCZAMI INNYCH




  Ten blog poświęciłem gł. po to by pisać o sobie i swoich skrytych odczuciach na różne sprawy.
Jestem z tego powodu ciekaw jak odbierają mnie inni, jaki jestem w ich oczach i czy są w stanie otwarcie mi to powiedzieć. Podczas bezpośredniej rozmowy zwykle spotykam się ze słodzeniem i wszelakim zaprzeczeniem temu, iż jestem "tym złym."
Czuję się niekiedy odbierany jak "gwiazda"... w moim mniemaniu spadająca.
Dużo osób sobie mnie wyidealizowało i zaklepało sobie w umyśle, że jestem idealny i nie można o mnie złego słowa powiedzieć. Wiem dobrze, że tak nie jest- mam swoje wady (i to nie jest wcale skromność typu: - jestem gruba/brzydki itp... - nie, nie jesteś... - JESTEM! - no ok... jesteś. - CO?! FOCH!) => wiadomo o co chodzi -.-
   Chciałbym w tym momencie dać Wam wolną rękę i poprosić każdą osobę, która to przeczyta o wybranie spośród niżej wymienionych możliwości te zdania (punkty), które chciałaby bezpośrednio mi powiedzieć.
Można kilka i oczywiście dla zachęty... chcesz z anonima? Pisz w komentarzu z anonima :)
Nie ważne kto tak stwierdzi, chcę wiedzieć dla ilu osób jestem taki, a dla ilu taki.
Zatem do dzieła:

  1. Ogólnie spoko.
  2. Zmieniłeś się.
  3. Z dnia na dzień coraz bardziej Cię lubię.
  4. Jesteś słodki.
  5. Frajer.
  6. Flirciarz (oczywiście w sensie negatywnym)
  7. Robisz wszystko na pokaz.
  8. Kocham Cię (tylko proszę... bardzo lubię to nie kocham!)
  9. Nienawidzę Cię.
  10. Chcę byś nigdy nie odchodził. 
  11. Jesteś zabawny.
  12. Przesadzasz i ciągle narzekasz.
  13. Jesteś sztuczny.
  14. Myślę o Tobie dość często.
  15. Chcę zobaczyć Twoje zdjęcie (xD)
  16. Daj mi szansę na coś więcej- na co?
  17. Nie jesteś szczery.
  18. Dziwak, który zamyka się na świat i siedzi w necie.
  19. Przyjaciel.
  20. Potencjalny kandydat na chłopaka.
Nie wiedziałem co wymyślać... Może ktoś znajdzie coś dla siebie. 

Chcę znać Wasze spostrzeżenia i po części zażalenia - a może coś naprawię.
Dzięki! :)

niedziela, 13 lipca 2014

PORANEK, DROPS I...


  Nie jedna osoba już się przekonała, że mam ciekawskiego... ptaszka. Mój podopieczny o wyżej wymienionym, słodkim i kalorycznym imieniu nocą sypia na klatce. Powód? Nie chce wlatywać do środka i wieczorami przysypia albo koło telewizora albo właśnie na klatce. Wiąże się to z tym, że codziennie gdy się budzę on już kursuje w powietrzu po pokoju albo robi nalot na łóżko. Śpiewu oczywiście też nie brakuje. 
  
  Wczoraj ptaszyna zainteresowała się zwisającym prześcieradłem z łóżka, nie mogłem się oprzeć i nakręciliśmy go :) Filmik jest krótki ponieważ no, nie ukrywajmy nie ma na nim nic niezwykłego.




środa, 9 lipca 2014

ELIJAH TY IDIOTO!



  Kolejny post miał być weselszy... niestety tak się złożyło, że nie jest. Wiecie jakie to uczucie gdy człowiek chce zmienić swoje zachowanie bo wie, że źle postępuje ale powtarza ciągle te same błędy?
Bo ja wiem. Drażni mnie to bardzo i nie mogę się z tego "wyleczyć"! Nie potrafię się przestawić, jestem nadmiernie miły dla wszystkich, a osoby ważne dla mnie skaczą sobie do gardła. Wszystko to z mojej winy. Mam przyjaciół i mam osoby, w których się zauroczyłem... zakochałem. Dla mnie słowo pewne słowa, choć te same, mają różne znaczenie w zależności od sytuacji i osoby, do której się odnoszą.
Nie każdy to rozumie i to właśnie te momenty, w których sielanka się kończy, Wyrzuty, smutki i zazdrość- pojawiają się ni stąd ni zowąd.
  Dlaczego taki jestem? Jedyne wytłumaczenie jakie mam to brak faktycznego i realnego związku. Nie potrafię, nie chcę się ustatkować. Jak widać nie chowam tego w sobie, nie udaję, że jestem idealny. Otwarcie przyznaję- jestem idiotą.
Jednak z tego wszystkiego najciekawsze jest to, że każda kolejna osoba zapewnia mnie, że jest inna i tak nie postąpi. Powiem szczerze... odpuściły sobie mnie już 4 osoby poznane w internecie i 2 poznane realnie. Moja zazdrość i ich zazdrość nie sprzyjały dalszej znajomości. Dlatego czasem mam ochotę zupełnie zniknąć i nie nawiązywać kontaktów z nikim :(

Kocham Was wszystkich, każdego w inny sposób... jedni wzbudzają we mnie poczucie troski, opieki, inni pożądanie, a jeszcze inni zamieniają mnie w totalnego romantyka. Miłość ma różne oblicza i chciałbym otwarcie o tym pisać- niestety kończy się to kłótniami, wypominaniem i scenami zazdrości.

No co ja poradzę, że łatwo mną zawładnąć, szybko ulegam i się przywiązuję.

poniedziałek, 7 lipca 2014

AMATORSKA ANIMACJA

  Obiecałem ostatnio coś weselszego. No i jest, przynajmniej tak mi się wydaje...

  Wspominałem, że robię filmiki, amv i prezentacje- dodam do tego jeszcze animowane komiksy (o ile można to tak nazwać). Otóż gdy byłem jeszcze piękny i młody tj. jakieś 2 lata temu pokusiłem się o zrobienie takowego "komiksu animowanego" w wiernym ale badziewnym programie Windows Movie Maker. Wiązało się to z rysowaniem klatki po klatce w Paint, rysunków było niekiedy 180 (+, -) - każdy ruch to odrębny rysunek. Następnie wrzucałem je do owego WMM i odpowiednio przycinałem.
Powstały z tego zabawne animacje, do których stworzenia użyłem postaci z anime Bleach.
Zdaję sobie sprawę, że ci którzy nie go nie oglądali mogę nie zrozumieć animacji (chodzi o relacje bohaterów itp.)
Mimo to wierzę w Was i mam nadzieję, że jednak te historie rozbawią sceptyków i przeciwników anime :),





Są krótkie i zdaję sobie z tego sprawę :) Jednak ich zrobienie pochłania bardzo dużo czasu.