Planowałem coś napisać odnośnie aktualnej ankiety i miałem to zrobić dopiero po jej zakończeniu. Nie mogę jednak wytrzymać i pytam już teraz.
Otóż jestem zaskoczony wynikiem jednej odpowiedzi: 26-30 lat. To oznacza, że bloga czytają cztery osoby starsze ode mnie. Jest to dla mnie nie do uwierzenia. hah Oczywiście to miła niespodzianka, że docieram też do takich osób. Chciałbym jednak wiedzieć kim jesteście i czy to nie jest jakiś żart ze strony innych osób. Może ktoś od tak sobie kliknął. Nie mam pewności.
Mogę prosić o jakiś znak, odpowiedź w komentarzu lub na asku? Nie chodzi tu zaraz o prywatne zdjęcia czy adres, bo nikogo nie będę nachodzić. Wystarczy krótka informacja.
Dziękuję.
sobota, 14 lutego 2015
piątek, 13 lutego 2015
RANKING: ORZECHY
1. Pistacje.
2. Orzeszki ziemne.
3. Migdały.
4. Orzechy brazylijskie.
5. Nerkowce.
6. Orzechy włoskie- gdy są świeże awansują na 1 miejsce.
7. Orzechy laskowe.
ZAPOWIEDŹ
Przemyślałem sprawę dodania we wpisach rankingów, o których wspomniałem wcześniej. Może nie wszystkim się to spodoba i mało kogo obchodzi co lubię, trudno. Nie interesuje Cię = Nie czytaj. Podobają mi się podobne filmy na YT, gdzie przeprowadzane są testy produktów. Niestety nie mam możliwości takiego przekazu jak oni. Będę po prostu wstawiał zdjęcia, uszeregowane w kolejności od tego najlepszego do nieco gorszego, tj. malejąco. Tematyka będzie gł. gastronomiczna, ponieważ to jeden z moich ulubionych działów. :) Pomyślę też nad rankingami filmów, aut, kwiatów (tak kwiatów bo też mam swoje ulubione) itp.
Pierwszy wpis już niedługo!
Pierwszy wpis już niedługo!
czwartek, 12 lutego 2015
Z danej chwili...
Dawno nie było wpisu "Z danej chwili..." więc z rana postanowiłem coś napisać.
Tłusty Czwartek przed nami. Ile pączków zjem? Przyznam się szczerze, że nie przykładam większej wagi do tego... święta. Zjem tyle na ile będę miał ochotę, tj. jak sądzę: 1 pączek w pracy i 1 pączek w domu. Na tym koniec, nie podniecam się tym. Chciałem też napisać co mnie dziś czeka, otóż przede mną 8h wyciszenia i milczenia. Coraz bardziej mnie to dobija. Dziś rano jak się obudziłem to od razu przestawiłem się na nadawanie. Oczywiście byłem uciszany przez mamusię i po raz kolejny wyjaśniłem jej, że w pracy nie mam z kim gadać. Nie siedzę w laboratorium z kilkoma osobami, które luźno i swobodnie się poruszają po pomieszczeniu, rozmawiają ze sobą podczas wykonywania czynności itp. Nawet siedząc przy komputerze sobie coś dopowiadają, albo ktoś podejdzie, o coś się spyta. Wystarczy też, że są obserwatorami i słuchaczami tego co inne osoby mówią. A ja? W biurze nie mam zbytnio osoby, z którą bym luźno pogadał, a już na pewno nie w cz. gdzie siedzę naprzeciwko szefa. Dobry z niego człowiek, ale sam z siebie mało otwarty. Jak poruszam przypadkowy temat to on i tak wie najwięcej. Sam rozkręca rozmowę (monolog), w którym ja nie mam za wiele do powiedzenia. Tak się wgłębi w temat, że ja czuję się taki malutki, niczym go nie zaskoczę i tylko słucham. Niekiedy już tracę wątek. Było tak kilka razy, dlatego teraz nawet nie próbuję- często też pisze coś w skupieniu na komputerze, więc mu głowy nie zawracam.
Dodatkowo nie wiem, o której dziś skończę. Matka i "kierowca" mają jakieś szkolenie na aparacie i nie wiedzą czy się skończy na czas. Zobaczymy, mam nadzieję, że nie będę musiał tu gnić za długo.
W tym miejscu pragnę też przeprosić pewną osobę, z którą pisałem na GG wieczorem. Przepraszam setny raz, że przysnąłem i nie napisałem "dobranoc". To silniejsze ode mnie, gdy wypiję piwo, położę się... jestem jak na jakiś środkach. Nie robię tego specjalnie. Wybacz.
Nie wiem co będzie tematem następnego wpisu, ale wierzcie mi, myślę codziennie o czym mógłbym napisać. Nie chcę wyskoczyć z czymś, co będzie nieistotne, Pomyślałem nad robieniem co jakiś czas rankingów pt. Moje ulubione... (odniesie się to do jedzenia, picia, filmów itp.) Chciałbym jakoś urozmaicić tego bloga, by nie zrzędzić tu co chwilę. Zobaczymy... :)
środa, 11 lutego 2015
sobota, 7 lutego 2015
NIEPOROZUMIENIE
Miałem dziś zabawną sytuację. Kolega od tak napisał mi smsa, po którym nie wiedziałem o co mu chodzi. Mało treściwa wiadomość zmusiła mnie bym wdał się w rozmowę. Zapewne jesteście ciekawi jak ona przebiegała. Zaskoczyło mnie to hahaha.
-Twój?
-Ale co mój?
-Czyli nie jesteś w Factory?
-Nie ale o co Ci chodzi?
-Widziałem kogoś bardzo podobnego do Ciebie, dlatego pytam czy to Twój samochód.
-Nie dostałem żadnego zdj. samochodu oprócz słowa: Twój? xD
-A sory... nie wczytało się. Kurde był bardzo do Ciebie podobny.
-Przykro mi, że Cię rozczarowałem. ;p
-Ah... a już miałem pytać Cię co to za sexy blondynka siedzi obok Ciebie. :D
-... xD
Uśmiałem się przy tym. Ostatnio jak siedziała obok mnie seksowna blondynka to byłem w szkole. xD Serio! A tu takie zaskoczenie ze strony kolegi. Pomarzyć zawsze można, ale niestety musiałem Go rozczarować. Zabawna sytuacja.
CIEKAWOSTKA
Lubicie coś na wzór kefiru bądź zsiadłego mleka? Osobiście nie przepadam za takimi specyfikami ale może ktoś z Was, bądź z rodziny lubi. Moją uwagę przykuł jednak sposób tworzenia takiego "napoju". Jestem zaskoczony działaniem TEGO co powoduje przemianę mleka w kefir/zsiadłe mleko. Grzybek tybetański- bo o nim mowa, to przypominający fragment kalafiora, biały, gąbczasty grzyb powodujący to o czym napisałem nieco wyżej. Oto jak wygląda:
Oczywiście grzybek zyskał popularność wśród pracowników naszej firmy. Grzybek sam się z czasem rozrasta i można go rwać na mniejsze kawałki- w sam raz do dzielenia się. Coś jak fragmentacja.
Jak się z nim obchodzić? Cóż, to dość proste... umieszczamy kawałek grzybka w kubku lub większym pojemniku i zalewamy mlekiem (najlepiej nie UHT). Co zaskakujące już po 24h mleko kwaśnieje i robi się z niego kefir. Ten maluch posiada niezwykłe właściwości.
Więcej możecie przeczytać tutaj, znalazłem tę stronę przypadkowo szukając zdjęć do wpisu:
Jeśli kogoś zaciekawił ten wpis to zapewne jest też ciekawy gdzie takiego grzybka można dostać. Otóż najprościej zakupić go przez internet. Innym sposobem jest oczywiście otrzymanie go od "prywatnego hodowcy" czyt. znajomego, który posiada grzybka. Wystarczy, że da Wam fragment taki jak na zdjęciu wyżej, a już możecie cieszyć się smakołykiem, za którym ja osobiście nie przepadam. No dobra... nie próbowałem wcale. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









