sobota, 30 sierpnia 2014

POWROT DO TEGO CO BYLO

   Dlaczego powrót do przeszłości? Wspominałem kilkakrotnie o tym, że piosenki przenoszą mnie w czasie i przypominają mi o różnych rozdziałach w moim życiu. Tak też było i dziś. Słuchałem piosenki, która leciała w radiu, a mianowicie: Bryan Adams- Everything I do.
Słuchając jej od razu na myśl przyszedł mi filmik, który niegdyś zrobiłem. Postanowiłem go tutaj pokazać... uważam, że pasuje do klimatu. Zrobiłem go dość dawno, z myślą o pewnej osobie- ale to już nie istotne i nie ważne. 

Oto on:


   Jak to w życiu bywa, a zwłaszcza w moim... są wzloty i upadki. Po filmiku, który zamieściłem wyżej zrobiłem kolejny, już w nieco smutniejszym klimacie. Również był on tematyczny, tak się czułem i postanowiłem to przelać na taką oto prezentację:


   Lubię okazywać uczucia przez takie filmiki, piosenka i zdjęcia tworzą zgraną całość. Nie żałuję poświęconego im czasu, przepadam za ich tworzeniem ale przede wszystkim pozwalają mi wrócić myślami do dalekich przeżyć.

piątek, 29 sierpnia 2014

Z danej chwili...

Hura! Dziś piątek, przede mną nie tylko weekend ale też 2 tygodnie urlopu.
Cieszy mnie bardzo ta myśl i choć nigdzie nie wyjeżdżam to dłuższe leżenie, bycie niezależnym od nikogo oraz wolna wola mi się przydadzą. Teraz gdy się budzę po 5 jest dość ciemno i naprawdę nie chce mi się wstawać. Zapewne będę się budzić o tej godzinie z przyzwyczajenia, ale odwrócę się na drugi bok i ponownie zasnę. Jak długo będę spać? A no tak długo aż mnie Drops nie obudzi- 7? hah
Mając w głowie przekonanie, że urlop już tuż tuż... nie chce mi się tu siedzieć. 

W tym roku trafiło się tak, że gdy ja zaczynam urlop większość ludzi kończy wakacje. :) Mam jednak nadzieję, że nie będziecie tak zapracowani i pochłonięci nauką. Znajdziecie chwilkę dla mnie prawda?  Może ktoś chce bym go budził? :D Zrobię to z przyjemnością. Będę również umilać czas w szkole c:
Nie zostawię Was.

A no właśnie...

Ostatnio, tj. od jakiś 2 tygodni mam problemy z internetem, przerywa, nie łączy- podobno jakaś awaria... Mam nadzieję, że nie będzie ona kłopotliwa tak jak do tej pory :/ 

środa, 27 sierpnia 2014

♥


MOJE ZWYCZAJNE DNI

   Wiecie... monotonia jest męcząca, nudna i mało urozmaicona. Najgorsze jest to, że się do niej przyzwyczaiłem- nie lubię tego. To niemal choroba! Nie będę się żalić bo nie mam z czego, zaakceptowałem to i po części chyba mi z tym dobrze. Przeszkadza mi jedynie to, że w przypadku gdy KTOŚ lub COŚ wtargnie w mój plan dnia i naruszy tę monotonię... oj... tak... wówczas czuję rozdrażnienie (w przypadku gdy jest to coś co muszę zrobić, a nie do końca chcę).
Oczywiście przyjemna zmiana i inna tego typu czynności są jest jak najbardziej mile widziane. Tylko te inne musowe wtargnięcia w mój rozkład nie są przeze mnie dobrze znoszone. Nie wtedy tego uczucia i robię to jak najszybciej by nadrobić czas i wrócić na odpowiedni "tor i pozycję". Zacząłem to odczuwać gł. w pracy, gdy wracając z niej musiałem iść coś załatwić :/ Ciągle zerkam na zegarek... Nie robię tak tylko wtedy gdy mam wolny dzień, np. bo wiem, że robię to co chcę i mam cały dzień na to.
Gdy chodziłem do szkoły miałem to samo... dzień zaczynał się dopiero po powrocie z niej i jak najszybciej chciałem go rozpocząć. Do tego dochodziło jeszcze odrabianie lekcji i nauka więc nie było tak kolorowo jak teraz.

A jak wygląda mój dzień? Schemat jest bardzo prosty:
- 5:25 budzę się
- 6:00 wychodzę z domu
- 6:30 przychodzę do pracy
- 14:30 wychodzę z pracy
- 15:20 lub 15:40 (zależy czy po pracy muszę coś wysłać) wchodzę do domu
- jem obiad
- siadam na dupie i oglądam TV z tel w ręce
- kręcę się po domu, czasem włączam komputer
- może 2 razy w tygodniu gdzieś jadę (sklep, działka itp.)
- wieczór: TV i tel
- ok. 21:00 idę się kąpać
- kładę się do łóżka, tel w rękę
- zasypiam przed 22:00

Fascynujące prawda? :) Nic nie robię, a jednak jak coś mi się wmiesza to mi przeszkadza.

  Jak mam się tego przyzwyczajenia pozbyć, nie mam pojęcia. Nie panuję nad tym i gdziekolwiek pójdę sam z konieczności tzn. sprawy związane z pracą, spotkanie czy coś zaplanowanego z góry to zawsze chcę jak najszybciej to zrobić i wracać do siebie. Nie lubię też wiedzieć wcześniej, że coś mam zrobić bo myślę o tym przez kilka dni np. muszę iść do lekarza w czwartek i koniec! Musiałem iść do PUP we wtorek- musiałem! Grr...

Jestem dziwadłem, sam się przyznaję. Teraz uciekniecie ode mnie haha
Muszę pomyśleć nad czymś ciekawszym do pisania bo pierdoły już wypisuję...

sobota, 23 sierpnia 2014

Z danej chwili...

Mam kanarka na głowie... przyleciał jak dodałem poprzedni wpis - on ze mną został.

...

Jak się wyleczyć z tej "choroby"? Jak się nie zakochiwać, jak nie ranić, jak być odważniejszym?
Nie potrafię znaleźć na to leku od 6 lat...


czwartek, 21 sierpnia 2014

HE HE HE

JUŻ KOŃCÓWKA WAKACJI! :D

   Większość pewnie już przygotowana na radosny wymarsz do szkoły, podręczniki kupione, zeszyty też... Jej jak się cieszę, że kolejny rok mnie to nie dotyczy :) Współczuję... dlatego też piszę ten żartobliwy i droczący się post? Tak xD
   Został jeszcze ponad tydzień, wykorzystajcie go. Jak na złość pochwalę się, że od 1 września to ja mam urlop, w prawdzie na 2 tygodnie ale zawsze się polenię. Gdyby ktoś chciał mogę napisać coś miłego podczas gdy ta osoba będzie siedzieć w szkolnej ławce... coś takiego jak... POZDROWIENIA Z URLOPU: Cinuś ^u^ 
Tak piszę dla żartu ale są takie osoby, które cieszą się z pójścia do szkoły- spróbuję zrobić o tym ankietę na blogu. Jeśli to czytasz to proszę zagłosuj :) 
   Gdyby komuś umknęło i nie doczytał, napiszę jeszcze raz c: 

JUŻ KOŃCÓWKA WAKACJI! :D

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

SMUTNO...


SLUB I PO SLUBIE

Wróciłem po niemal 4 dniach rozłąki z internetem hah!
 
   Weekend mogę uznać za udany- zwłaszcza niedzielne popołudnie. Nie chcę się w szczegóły wdawać, bo mało kogo to obchodzi ale... było dużo pyszności. Pojadłem, popiłem i pogadałem.
Jestem dziś lekko "nie swój", ale nie można tego nazwać kacem.
Nie spałem zbyt dobrze w nocy z soboty na niedzielę i jestem trochę wymęczony- jedna noc w swoim łóżku to jeszcze za mało by wrócić do normy. Wiecie jak jest: wszędzie dobrze ale w domu najlepiej.

   Cieszę się, że mogłem tam być i chyba żałuję, że nie pojechałem na wesele- ale nie mogłem odmówić pannie młodej przysługi. Dostałem wynagrodzenie. :) Zauważyłem, że ten weekend o wiele dłużej trwał. Zwykle przeleci i z piątku robi się zaraz poniedziałek, tak jest gdy nic się nie robi i weekend wygląda jak każdy inny. Tym razem było zupełnie inaczej, może to też zasługa wolnego piątku? Pewnie tak, w końcu weekend się wydłużył.
   No ale teraz trzeba wrócić do rzeczywistości ale nie na długo. Za dwa tygodnie biorę urlop, więc szczęśliwie odliczam dni c: Pytanie co będę robić...