piątek, 29 sierpnia 2014

Z danej chwili...

Hura! Dziś piątek, przede mną nie tylko weekend ale też 2 tygodnie urlopu.
Cieszy mnie bardzo ta myśl i choć nigdzie nie wyjeżdżam to dłuższe leżenie, bycie niezależnym od nikogo oraz wolna wola mi się przydadzą. Teraz gdy się budzę po 5 jest dość ciemno i naprawdę nie chce mi się wstawać. Zapewne będę się budzić o tej godzinie z przyzwyczajenia, ale odwrócę się na drugi bok i ponownie zasnę. Jak długo będę spać? A no tak długo aż mnie Drops nie obudzi- 7? hah
Mając w głowie przekonanie, że urlop już tuż tuż... nie chce mi się tu siedzieć. 

W tym roku trafiło się tak, że gdy ja zaczynam urlop większość ludzi kończy wakacje. :) Mam jednak nadzieję, że nie będziecie tak zapracowani i pochłonięci nauką. Znajdziecie chwilkę dla mnie prawda?  Może ktoś chce bym go budził? :D Zrobię to z przyjemnością. Będę również umilać czas w szkole c:
Nie zostawię Was.

A no właśnie...

Ostatnio, tj. od jakiś 2 tygodni mam problemy z internetem, przerywa, nie łączy- podobno jakaś awaria... Mam nadzieję, że nie będzie ona kłopotliwa tak jak do tej pory :/ 

środa, 27 sierpnia 2014

♥


MOJE ZWYCZAJNE DNI

   Wiecie... monotonia jest męcząca, nudna i mało urozmaicona. Najgorsze jest to, że się do niej przyzwyczaiłem- nie lubię tego. To niemal choroba! Nie będę się żalić bo nie mam z czego, zaakceptowałem to i po części chyba mi z tym dobrze. Przeszkadza mi jedynie to, że w przypadku gdy KTOŚ lub COŚ wtargnie w mój plan dnia i naruszy tę monotonię... oj... tak... wówczas czuję rozdrażnienie (w przypadku gdy jest to coś co muszę zrobić, a nie do końca chcę).
Oczywiście przyjemna zmiana i inna tego typu czynności są jest jak najbardziej mile widziane. Tylko te inne musowe wtargnięcia w mój rozkład nie są przeze mnie dobrze znoszone. Nie wtedy tego uczucia i robię to jak najszybciej by nadrobić czas i wrócić na odpowiedni "tor i pozycję". Zacząłem to odczuwać gł. w pracy, gdy wracając z niej musiałem iść coś załatwić :/ Ciągle zerkam na zegarek... Nie robię tak tylko wtedy gdy mam wolny dzień, np. bo wiem, że robię to co chcę i mam cały dzień na to.
Gdy chodziłem do szkoły miałem to samo... dzień zaczynał się dopiero po powrocie z niej i jak najszybciej chciałem go rozpocząć. Do tego dochodziło jeszcze odrabianie lekcji i nauka więc nie było tak kolorowo jak teraz.

A jak wygląda mój dzień? Schemat jest bardzo prosty:
- 5:25 budzę się
- 6:00 wychodzę z domu
- 6:30 przychodzę do pracy
- 14:30 wychodzę z pracy
- 15:20 lub 15:40 (zależy czy po pracy muszę coś wysłać) wchodzę do domu
- jem obiad
- siadam na dupie i oglądam TV z tel w ręce
- kręcę się po domu, czasem włączam komputer
- może 2 razy w tygodniu gdzieś jadę (sklep, działka itp.)
- wieczór: TV i tel
- ok. 21:00 idę się kąpać
- kładę się do łóżka, tel w rękę
- zasypiam przed 22:00

Fascynujące prawda? :) Nic nie robię, a jednak jak coś mi się wmiesza to mi przeszkadza.

  Jak mam się tego przyzwyczajenia pozbyć, nie mam pojęcia. Nie panuję nad tym i gdziekolwiek pójdę sam z konieczności tzn. sprawy związane z pracą, spotkanie czy coś zaplanowanego z góry to zawsze chcę jak najszybciej to zrobić i wracać do siebie. Nie lubię też wiedzieć wcześniej, że coś mam zrobić bo myślę o tym przez kilka dni np. muszę iść do lekarza w czwartek i koniec! Musiałem iść do PUP we wtorek- musiałem! Grr...

Jestem dziwadłem, sam się przyznaję. Teraz uciekniecie ode mnie haha
Muszę pomyśleć nad czymś ciekawszym do pisania bo pierdoły już wypisuję...

sobota, 23 sierpnia 2014

Z danej chwili...

Mam kanarka na głowie... przyleciał jak dodałem poprzedni wpis - on ze mną został.

...

Jak się wyleczyć z tej "choroby"? Jak się nie zakochiwać, jak nie ranić, jak być odważniejszym?
Nie potrafię znaleźć na to leku od 6 lat...


czwartek, 21 sierpnia 2014

HE HE HE

JUŻ KOŃCÓWKA WAKACJI! :D

   Większość pewnie już przygotowana na radosny wymarsz do szkoły, podręczniki kupione, zeszyty też... Jej jak się cieszę, że kolejny rok mnie to nie dotyczy :) Współczuję... dlatego też piszę ten żartobliwy i droczący się post? Tak xD
   Został jeszcze ponad tydzień, wykorzystajcie go. Jak na złość pochwalę się, że od 1 września to ja mam urlop, w prawdzie na 2 tygodnie ale zawsze się polenię. Gdyby ktoś chciał mogę napisać coś miłego podczas gdy ta osoba będzie siedzieć w szkolnej ławce... coś takiego jak... POZDROWIENIA Z URLOPU: Cinuś ^u^ 
Tak piszę dla żartu ale są takie osoby, które cieszą się z pójścia do szkoły- spróbuję zrobić o tym ankietę na blogu. Jeśli to czytasz to proszę zagłosuj :) 
   Gdyby komuś umknęło i nie doczytał, napiszę jeszcze raz c: 

JUŻ KOŃCÓWKA WAKACJI! :D

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

SMUTNO...


SLUB I PO SLUBIE

Wróciłem po niemal 4 dniach rozłąki z internetem hah!
 
   Weekend mogę uznać za udany- zwłaszcza niedzielne popołudnie. Nie chcę się w szczegóły wdawać, bo mało kogo to obchodzi ale... było dużo pyszności. Pojadłem, popiłem i pogadałem.
Jestem dziś lekko "nie swój", ale nie można tego nazwać kacem.
Nie spałem zbyt dobrze w nocy z soboty na niedzielę i jestem trochę wymęczony- jedna noc w swoim łóżku to jeszcze za mało by wrócić do normy. Wiecie jak jest: wszędzie dobrze ale w domu najlepiej.

   Cieszę się, że mogłem tam być i chyba żałuję, że nie pojechałem na wesele- ale nie mogłem odmówić pannie młodej przysługi. Dostałem wynagrodzenie. :) Zauważyłem, że ten weekend o wiele dłużej trwał. Zwykle przeleci i z piątku robi się zaraz poniedziałek, tak jest gdy nic się nie robi i weekend wygląda jak każdy inny. Tym razem było zupełnie inaczej, może to też zasługa wolnego piątku? Pewnie tak, w końcu weekend się wydłużył.
   No ale teraz trzeba wrócić do rzeczywistości ale nie na długo. Za dwa tygodnie biorę urlop, więc szczęśliwie odliczam dni c: Pytanie co będę robić...



wtorek, 12 sierpnia 2014

JA, MOJA PASJA I NIEZROZUMIENIE INNYCH

   Pomysł na tego posta jest bardzo świeży. Wpadłem na niego wczoraj podczas rozmowy z... mamą. Podzieliłem się z nią czymś co mnie ciekawi od zawsze. Otóż wczoraj w pracy przeczytałem ciekawy artykuł o pochówkach wampirycznych i zanotowanych takowych przypadkach w Polsce. Opowiem o tym niżej, najpierw chciałem się podzielić z kolejnym rozczarowaniem ze strony bliskich i nie tylko.
   Brakuje mi w moim otoczeniu osób, z którymi bym mógł pogadać na podobne tematy. Nie mogę się nikim podzielić niezwykłymi historiami, legendami czy niewyjaśnionymi powód? No właśnie... wyszedłbym na niedojrzałego dzieciaka, ze zbyt bujną wyobraźnią. Tak właśnie jestem widziany w oczach domowników- bo z przyjaciół nikt jeszcze nie miał odwagi powiedzieć, że jestem dziwny czy zdziecinniały. Oni owszem, słuchają mnie, wtrącą kilka zdań ale nie rozwijają tematu- rozumiem, może nie są tak "wtajemniczeni" jak ja.
Czasem samo wysłuchanie z nutą zaciekawienia wystarczy, to mnie w minimalnym stopniu zadawala.
   Wracając do tego niezrozumienia, w domu postanowiłem opowiedzieć mamie to o czym czytałem, z początku słuchała, jednak gdy zacząłem dokładniej opisywać to spotkałem się z taką rekacją, cytaty:
"dobra już, bez takich szczegółów", "tylko w pracy mi poruty nie rób i nie opowiadaj takich bredni innym", "mam wrażenie, że ty jesteś jeszcze taki dzieciak i czasem masz dziwne tematy" itp.
Jej odpowiedź przekonała mnie, że faktycznie nie warto dzielić się takimi tematami z osobami poważnymi i wielce dojrzałymi- i tak nie spotkam się ze zrozumieniem. Większość może nie powiedziałaby mi tego wprost ale z pewnością pomyślałaby o mnie jak o kimś zwariowanym.
   Taki jest świat dorosłości, a ja wcale nie czuję potrzeby zmieniania się w takiego oprycha bez fantazji i wyobraźni.

   Chciałbym się chociaż z Wami podzielić tym czym z niepowodzeniem podzieliłem się mamie.
Jak wspomniałem tematyka dotyczy wampirów, pewnej choroby jak i samych pochówków owych nadzwyczajnych stworzeń.
Jak zapewne wiecie najsławniejszym wampirem był słynny Drakula- stał się legendarną postacią literacką rozpowszechnioną przez Brama Stokera. Czy rzeczywiście istniał? Tak. W rzeczywistości znany był jako  książę Wład Palownik. Jego (moim zdaniem znane) zdjęcie zamieszczam niżej.


Pytanie czy był prawdziwym wampirem znanym z filmów i książek? Jak donosi wiele źródeł, nie był. Cierpiał na rzadką chorobę- i w tym miejscu rozpoczyna się kolejny wątek, który mnie ciekawi.
   Porfiria, bo o tej chorobie mowa charakteryzuje się min.: wrażliwością na promienie słoneczne (nadmierne promieniowanie wywołuje efekt spalonego naskórka), cofaniem dziąseł (co w efekcie powoduje nadmierne odkrycie i uwydatnienie zębów, zwłaszcza kłów), ciemnienie zębów (niekiedy nawet ich zaczerwienienie).
Jest to choroba krwi, spowodowana zaburzeniem działania pewnego enzymu (nie wnikam w już w sprawy medyczne) i w ostrym stadium objawia się również łaknieniem na krew.
Wszystkie te objawy pasują do charakterystycznych cech legendarnych wampirów- stąd postać Włada stała się podstawą do stworzenia Drakuli i całego kultu związanego z tą "rasą".

                                                                                       Osoby dotknięte porfirią.

   Tyle o samej genezie wampirów i rzadkiej chorobie, która mogłabyś wyjaśnieniem pradawnych legend. Dawniej medycyna nie była tak rozwinięta i jak myślę, że mogło dojść do często zapewne błędnego posądzania kogoś o wampiryzm. No, a jak się to kończyło? Wszyscy wiemy, wampirów się pozbywano. Trzeci temat uważam za otwarty.

   Pochówki wampiryczne są dość charakterystyczne i myślę nawet, że sam umiałbym rozpoznać czy odkopane szczątki należały do wampira. To, że wampira można zabić przez przebicie jego klatki piersiowej, serca kołkiem osinowym wie niemal każdy. Zainteresowało mnie nie tyle ich zabijanie co faktyczne postępowanie ze szczątkami zmarłej osoby, która była podejrzewana o bycie wampirem. Czemu służyła ingerencja do wnętrza grobów? W dawnych czasach wierzono, że wampiry powstają z martwych- temu też miało to zapobiec.
Oto jak się postępowało ze zwłokami zakołkowanego wampira:
- obcinano mu głowę i układano obok ciała lub najczęściej wkładano ją między nogi
- w usta wpychano czosnek (który podobno odstraszał wampiry), cegłę lub kawałek srebra.
- podcinało się ścięgna (co miało zapobiec poruszaniu się powstałego z martwych wampira)
Postępowano też w charakterystyczny sposób ze szkieletem:
- odwracano go twarzą do ziemi
- krępowano ręce
- krzyżowano piszczele na klatce piersiowej (zapobiegało wyjściu wampira z grobu)

Takie właśnie przypadki zostały odnotowane w Polsce. Po odkopaniu grobów, archeologom ukazywały się takie właśnie obrazy. Może to i legendy, jednak ludzie musieli brać je do siebie, skoro postępowali ze zmarłymi w taki sposób, w jaki rzekomo można było powstrzymać wampiry.

Poniżej przykładowe zdjęcia pochówków wampirycznych.
 




Niestety nie mogłem znaleźć zdjęcia ze skrzyżowanymi piszczelami na piersi- o tym słyszałem w telewizji.

   No i sami powiedzcie... czy to nie fascynujący temat? Moim zdaniem to starsi ludzie nie mają wyobraźni i nie chcą zagłębiać się w coś co dla nich jest dziwne i niecodzienne. Mnie zawsze będzie to pociągać, czekam tylko na taką osobę, z którą w cztery oczy o tym pogadam. Chciałbym by ktoś o podobnych zainteresowaniach podzielił się ze mną swoimi doświadczeniami i przekonaniami.
Póki co mam bloga i cieszę się, że mogę z siebie to wszystko wyrzucić- bo czuję się tak jakbym faktycznie komuś o tym opowiadał.