poniedziałek, 21 lipca 2014

Z danej chwili...

Piszę by uspokoić niecierpliwych :) 
Dodam wkrótce (myślę, że dziś) coś nowego- znowu niestety to będą moje żale do własnej osoby, ponieważ dziś rano ktoś mnie zlał lodowatą wodą i ściągnął na ziemię.
To wszystko będzie negatywnym podejściem do siebie samego, ale zdam się na odwagę i napiszę.
Może już wspominałem i dla niektórych nie będzie to zaskoczenie- zobaczymy.

PS. nie... nie jestem staruszkiem podającym się za 24 latka :]

Zatem... do później.

piątek, 18 lipca 2014

Takie tam... po prostu.




Daj mi połowę szansy
Sprawię, że zrozumiesz
To co mam dać
To dużo więcej niż to
Niż kiedykolwiek będziesz wiedzieć

Nie mówię, co jest w mojej głowie
Ale dowiesz się o tym w czasie
Nie jestem zawsze otwarty
Nie jestem szybki, by zaufać
I wpuścić kogoś do środka

Mam wiele do nauczenia
Nigdy wcześniej się tak nie czułem
Ale muszę powiedzieć, co jest dla mnie prawidłowe

Powinnaś wiedzieć, że mogę
Być czymś więcej, niż kiedykolwiek potrzebowałaś
Pokażę ci coś nowego by zobaczyć
Będę tym, któremu możesz wierzyć
Będę tym lepszym, Yeah
Będę tym lepszym

NIEBIOSA

Uspokaja mnie, zmusza do refleksji i przemyśleń. Kocham to, podziwiam i napawam się jego widokiem. O czym mowa? Jak tytuł głosi chodzi o niebo, a dokładniej chmury na niebie. 


 Światłem przenika błękitne niebo, 
subtelną barwą z palety ciszy. 
Ciemne, burzowe, wiatrem pocięte, 
siecze ulewą chmurzaste grzywy. 

Steruje życiem kosmicznych planet, 
ptasim przelotom bramy otwiera. 
W bezkres wzlatują szepty i krzyki - 
rozśpiewane, odwieczne kantyki. 

Szukam swojego kawałka nieba, 
by słowom nadać magiczny szlif. 
Chcę niewidzialnym wierszem oddychać, 
przeżyć zmysłami liryczne sny.


  Uwielbiam ten widok, zwłaszcza o wschodzie i zachodzie słońca- gdy chmury nabierają pomarańczowej/czerwonej barwy. Zawsze zwracam na nie uwagę i gdy tylko mogę fotografuję (telefonem, więc jakość nie jest zachwycająca). Wspominam o tym dlatego, że i dziś rano, koło 5:45 idąc do pracy moją uwagę przykuł cudowny widok. Niestety na zdjęciu nie widać tak ładnie promieni wychodzących spod chmur... z resztą sami zobaczcie:


Heh... w porównaniu do tego pierwszego zdjęcia z neta moje zdjęcie to jest nic. Możecie mi tylko wierzyć, że na żywo efekt był o wiele lepszy. 
  Gdziekolwiek jestem zawsze taki widok skłania mnie do chwili namysłu. Zwykle zastanawiam się nad sobą, wspominam to co było albo zastanawiam się jak wyglądałoby moje życie gdybym postąpił tak, a nie inaczej.
Niebo, zachodzące lub wschodzące słońce i chmury działają na mnie uspokajająco. Niekiedy przybierają niezwykłe formy- sam byłem tego świadkiem :) Uzmysłowiła mi to pewna osoba i faktycznie, bez dwóch zdań przyznałem jej racje i sam byłem zaskoczony. 
Zupełnie przypadkiem, wracając ze SPA gdzie pracowałem (aż) 5 miesięcy natrafiłem na przepiękny widok. Było koło 20:30 +/-. Zrobiłem oczywiście zdjęcie, oto ono:


  Coś Wam to przypomina? Serce wynurzające się spod równej warstwy chmur. Niemalże idealnie symetryczne. Zastanawiałem się czy to jakiś znak dla mnie? Zakochałem się od tamtego momentu nie raz, owszem. Czy to przepowiednia czy nie... w każdym razie na pewno jest to piękne zdjęcie.
  
  Mam jeszcze inne słabości, a mianowicie to Księżyc. Również został on wielokrotnie przeze mnie sfotografowany- tu używałem lepszego aparatu by zrobić zbliżenia.
Podobnie jak niebo budzi we mnie rozmaite emocje. Co mogę więcej napisać... podziwiajcie jak i ja podziwiałem:




Może wyglądają jak zdjęcia pobrane z google, ale zapewniam Was- są autentyczne. 
Ostatnie było zrobione podczas tegorocznej pełni, niezwykły widok.

  Kończąc ten wpis podsumuję... patrzmy w niebo- tak wiele możemy z niego odczytać. Uspokaja, koi nerwy, zmusza do refleksji i po prostu jest piękne.

poniedziałek, 14 lipca 2014

ELIJAH OCZAMI INNYCH




  Ten blog poświęciłem gł. po to by pisać o sobie i swoich skrytych odczuciach na różne sprawy.
Jestem z tego powodu ciekaw jak odbierają mnie inni, jaki jestem w ich oczach i czy są w stanie otwarcie mi to powiedzieć. Podczas bezpośredniej rozmowy zwykle spotykam się ze słodzeniem i wszelakim zaprzeczeniem temu, iż jestem "tym złym."
Czuję się niekiedy odbierany jak "gwiazda"... w moim mniemaniu spadająca.
Dużo osób sobie mnie wyidealizowało i zaklepało sobie w umyśle, że jestem idealny i nie można o mnie złego słowa powiedzieć. Wiem dobrze, że tak nie jest- mam swoje wady (i to nie jest wcale skromność typu: - jestem gruba/brzydki itp... - nie, nie jesteś... - JESTEM! - no ok... jesteś. - CO?! FOCH!) => wiadomo o co chodzi -.-
   Chciałbym w tym momencie dać Wam wolną rękę i poprosić każdą osobę, która to przeczyta o wybranie spośród niżej wymienionych możliwości te zdania (punkty), które chciałaby bezpośrednio mi powiedzieć.
Można kilka i oczywiście dla zachęty... chcesz z anonima? Pisz w komentarzu z anonima :)
Nie ważne kto tak stwierdzi, chcę wiedzieć dla ilu osób jestem taki, a dla ilu taki.
Zatem do dzieła:

  1. Ogólnie spoko.
  2. Zmieniłeś się.
  3. Z dnia na dzień coraz bardziej Cię lubię.
  4. Jesteś słodki.
  5. Frajer.
  6. Flirciarz (oczywiście w sensie negatywnym)
  7. Robisz wszystko na pokaz.
  8. Kocham Cię (tylko proszę... bardzo lubię to nie kocham!)
  9. Nienawidzę Cię.
  10. Chcę byś nigdy nie odchodził. 
  11. Jesteś zabawny.
  12. Przesadzasz i ciągle narzekasz.
  13. Jesteś sztuczny.
  14. Myślę o Tobie dość często.
  15. Chcę zobaczyć Twoje zdjęcie (xD)
  16. Daj mi szansę na coś więcej- na co?
  17. Nie jesteś szczery.
  18. Dziwak, który zamyka się na świat i siedzi w necie.
  19. Przyjaciel.
  20. Potencjalny kandydat na chłopaka.
Nie wiedziałem co wymyślać... Może ktoś znajdzie coś dla siebie. 

Chcę znać Wasze spostrzeżenia i po części zażalenia - a może coś naprawię.
Dzięki! :)

niedziela, 13 lipca 2014

PORANEK, DROPS I...


  Nie jedna osoba już się przekonała, że mam ciekawskiego... ptaszka. Mój podopieczny o wyżej wymienionym, słodkim i kalorycznym imieniu nocą sypia na klatce. Powód? Nie chce wlatywać do środka i wieczorami przysypia albo koło telewizora albo właśnie na klatce. Wiąże się to z tym, że codziennie gdy się budzę on już kursuje w powietrzu po pokoju albo robi nalot na łóżko. Śpiewu oczywiście też nie brakuje. 
  
  Wczoraj ptaszyna zainteresowała się zwisającym prześcieradłem z łóżka, nie mogłem się oprzeć i nakręciliśmy go :) Filmik jest krótki ponieważ no, nie ukrywajmy nie ma na nim nic niezwykłego.




środa, 9 lipca 2014

ELIJAH TY IDIOTO!



  Kolejny post miał być weselszy... niestety tak się złożyło, że nie jest. Wiecie jakie to uczucie gdy człowiek chce zmienić swoje zachowanie bo wie, że źle postępuje ale powtarza ciągle te same błędy?
Bo ja wiem. Drażni mnie to bardzo i nie mogę się z tego "wyleczyć"! Nie potrafię się przestawić, jestem nadmiernie miły dla wszystkich, a osoby ważne dla mnie skaczą sobie do gardła. Wszystko to z mojej winy. Mam przyjaciół i mam osoby, w których się zauroczyłem... zakochałem. Dla mnie słowo pewne słowa, choć te same, mają różne znaczenie w zależności od sytuacji i osoby, do której się odnoszą.
Nie każdy to rozumie i to właśnie te momenty, w których sielanka się kończy, Wyrzuty, smutki i zazdrość- pojawiają się ni stąd ni zowąd.
  Dlaczego taki jestem? Jedyne wytłumaczenie jakie mam to brak faktycznego i realnego związku. Nie potrafię, nie chcę się ustatkować. Jak widać nie chowam tego w sobie, nie udaję, że jestem idealny. Otwarcie przyznaję- jestem idiotą.
Jednak z tego wszystkiego najciekawsze jest to, że każda kolejna osoba zapewnia mnie, że jest inna i tak nie postąpi. Powiem szczerze... odpuściły sobie mnie już 4 osoby poznane w internecie i 2 poznane realnie. Moja zazdrość i ich zazdrość nie sprzyjały dalszej znajomości. Dlatego czasem mam ochotę zupełnie zniknąć i nie nawiązywać kontaktów z nikim :(

Kocham Was wszystkich, każdego w inny sposób... jedni wzbudzają we mnie poczucie troski, opieki, inni pożądanie, a jeszcze inni zamieniają mnie w totalnego romantyka. Miłość ma różne oblicza i chciałbym otwarcie o tym pisać- niestety kończy się to kłótniami, wypominaniem i scenami zazdrości.

No co ja poradzę, że łatwo mną zawładnąć, szybko ulegam i się przywiązuję.

poniedziałek, 7 lipca 2014

AMATORSKA ANIMACJA

  Obiecałem ostatnio coś weselszego. No i jest, przynajmniej tak mi się wydaje...

  Wspominałem, że robię filmiki, amv i prezentacje- dodam do tego jeszcze animowane komiksy (o ile można to tak nazwać). Otóż gdy byłem jeszcze piękny i młody tj. jakieś 2 lata temu pokusiłem się o zrobienie takowego "komiksu animowanego" w wiernym ale badziewnym programie Windows Movie Maker. Wiązało się to z rysowaniem klatki po klatce w Paint, rysunków było niekiedy 180 (+, -) - każdy ruch to odrębny rysunek. Następnie wrzucałem je do owego WMM i odpowiednio przycinałem.
Powstały z tego zabawne animacje, do których stworzenia użyłem postaci z anime Bleach.
Zdaję sobie sprawę, że ci którzy nie go nie oglądali mogę nie zrozumieć animacji (chodzi o relacje bohaterów itp.)
Mimo to wierzę w Was i mam nadzieję, że jednak te historie rozbawią sceptyków i przeciwników anime :),





Są krótkie i zdaję sobie z tego sprawę :) Jednak ich zrobienie pochłania bardzo dużo czasu.

niedziela, 6 lipca 2014

POGODO NIE SZALEJ.


GORĄCO!!!
  Jejku siedzę niemalże goły i ciągle mi duszno. Nienawidzę takiej pogody powyżej 25 stopni- mówię tu o odczuwalnej bo przecież 25 stopni w słońcu oznacza 28-29 :]
Zawsze powtarzam, że zimno jest bardziej wyrozumiałe. Łatwiej się ogrzać, sweter, herbata, kocyk... a ochłodzić? Kurde nie zawsze można siedzieć w wannie, ewentualnie klimatyzacja wchodzi w grę.
Wiecie, że jak jest taki upał to ja z domu wcale nie wychodzę? haha No chyba, że muszę do pracy czy coś. 
Za tydzień planuję jechać z takimi jednymi osobami na działkę i mam nadzieję, że nie będzie takich upałów.
No dobrze teraz czas na reklamy... puszczam fajną nutkę. Wracam za 2min. i 55s ;)


Przesłuchane? Jak nie to wracaj tam na górę i słuchaj. Tak? No to możesz czytać dalej moje wypociny- to słowo idealnie komponuje się z dzisiejszą pogodą.

  Na prawdę nie rozumiem tych co lubią takie upały. Co w tym przyjemnego? Odczucie gorąca- jak przy gorączce, pot leci po plecach do tyłka brrr... nic się nie chce, słońce parzy, no nie pojmuję tego. Może mi ktoś to wytłumaczy, bo jestem tego ciekawy. Owszem, może być gorąco ale jak się siedzi w wodzie nad Bałtykiem albo chociaż w basenie. Jednak i to nie jest wystarczające bo przecież nie da się siedzieć w wodzie 24h na dobę. Wychodzę z wody i co? Po 15 min. znowu gorąco.
Będę bardzo wdzięczny jeśli ktoś mi opowie o swojej miłości do temp +30 i w górę.

Teraz z innej beczki: jest 17:17 - kto o mnie myśli? c: No ba! Kurde ja! Przecież piszę o sobie...



PS. Zauważyłem, że na tym blogu ciągle marudzę ; u ; hmmm tylko tu? (...no dobra nie tylko). 

piątek, 4 lipca 2014

STARY FILM, STARA PIOSENKA, STARE WSPOMNIENIA.


   Chyba nigdy się do tego nie przyznałem... ale to amv zrobiłem z myślą o kimś. Może jedni się domyślają, inni nie- to nie istotne.
Chyba każdy z Nas nie lubi gdy bliska osoba odchodzi, odchodzi w każdym tego słowa znaczeniu:
- umiera
- kończy związek
- przerywa znajomość
- anuluje przyjaźń
Jeśli człowiek nie godzi się z rozstaniem to zawsze... ale to zawsze będzie mieć w sercu tą osobę, z którą niegdyś dzielił emocje i uczucia. Nigdy nie pogodzi się z jej odejściem.
.
.
.
Przyznam, że teraz myślę już z 10 min. co napisać dalej. Elijah na % nie jest zbyt wspaniałomyślny...
Żałuję, że powiedziałwm coś komuś pamiętnego dnia, podczas rozstania!

środa, 2 lipca 2014

AH TE UCZUCIA...


No właśnie jak to z nią u mnie jest?
Samotność w moim przypadku nie jest najgorsza. To co zrzuciło ją z podium mogę zawdzięczać tylko sobie. Myślę tu o samym przyzwyczajeniu się do niej i zaakceptowaniu tego stanu. 


  Miłość to zapewne jedno z najcudowniejszych odczuć, w to nie wątpię. Jednak wiele czynników sprawiło, że nie dopuszczam do tego by zagościła we mnie na stałe- dokładniej chodzi o pielęgnowanie i utrwalenie tego co już czuję.
Gdy już się zakocham, zauroczę, gdy ktoś mnie tak pociąga, że nie mogę przestać myśleć o tej osobie to się zatrzymuję. Wyrasta przede mną bariera i mówię stop, dalej już nie chcę. Do czego dążę? A no do tego, że jestem człowiekiem o sprzecznym zachowaniu. Przyzwyczaiłem się do życia... w trybie singla i nawet jeśli serce chce to umysł mówi "nie".
Jestem pewien, że takie moje zachowanie odrzuca te osoby, które dały sobie już ze mną spokój- i wcale się nie dziwię. Ja sam nie potrafię przerwać i dziękuję tym, którzy to zrobili... tym do których dotarło, że ze mną nie ma przyszłości. Nie chcę zaraz czytać, że to nie prawda, że znajdę kogoś... bo problem nie tkwi w braku kandydatów na partnera, problem tkwi we mnie.
  Zbyt bardzo boli odejście bliskiej osoby, kłótnie ranią, a przede wszystkim ja się nie spisuję. Ciekawe jak długo to pociągnę heh Wyobrażacie sobie? Ja w wieku 67 lat, siedzący na fotelu bujanym z kocykiem na kolanach i z tel w ręce? Dziwne, że jeszcze mi się to nie śni. Na koniec chciałem tylko zaznaczyć, że nie jestem człowiekiem, który nie dopuszcza do siebie żadnych uczuć. Dopuszczam i się zakochuję jak normalna osoba, to odczucie towarzyszy mi do dziś.